Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 550 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Rasizm państwa polskiego

niedziela, 30 października 2011 16:31

Cała ta dyskusja o krzyżu w Sejmie pokazuje jak w miejscu powstawania prawa to samo prawo (mówiące o świeckości Polski) się łamie. I to z premedytacją, a chęć przywrócenia stanu prawnego ogłasza się atakiem na Polskę.

Ale nie o tych chciałem. Ostatnio wpadł mi w ręce rozpisek (dość ogólny) budżetu państwa Polskiego na rok 2012. I co w tym znajdziemy? Otóż 10 milionów złotych idzie na pomoc dla społeczności romskiej. Że dla kogo?! I z jakiej paki?! Wszyscy wiemy jaki jest stereotyp Romów nad Wisłą. Albo żebracy, albo złodzieje, albo wyłudzacze. I za to dostają jeszcze pieniądze!
Społeczności żydowskie czy murzyńskie w Polsce nie dostaną taką pomocy bo byłby to przejaw rasizmu. W końcu podział społeczeństwa ze względu na narodowość/rasę jest RASIZMEM! Tak stoi w naszym prawie. Kolejny przykład, w którym miejsce tworzenia prawa to samo prawo łamie.
Jaki to przykład dają wybrańcy narodu reszcie społeczeństwa? Nie jest to pojedyńczy przypadek jak prowadzenie po pijanemu czy przekroczenie prędkości. Tego łamania prawa nie da się przypisać osobowo, to czyni całe państwo!

No i czemu ma służyć taka "pomoc"? Kwota jest relatywnie niska, nie da się za to specjalnie rozwinąć. Ot, jałmużna, nic więcej.


Kolejny przykład z samej góry, że polskim prawem można się co najwyżej podetrzeć.

PS. W Polsce jest około 30 tysięcy Romów. Więc wychodzi po 330zł na łeb. Cholera, też chcę 330zł co roku ekstra! Mogą mi oddawać jako zwrot podatku. Nie obrażę się. Sądzicie, że pozew Polaka przeciwko państwu Polskiemu o rasizm przez takie przepisy ma szanse?


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

"Tu chodzi o wolność, nie ropę naftową!"

środa, 26 października 2011 10:47

Tak jak wspomniałem w jednym z poprzednich wpisów (tym o historii:-)), okupujemy kraje (Irak i Afganistan) ze względu na ich bogactwa naturalne, a nie wolność obywateli. Dlaczego tak sądzę? Podam prosty przykład, całkiem świeży.

Tzw. "arabska wiosna ludów", która zaczeła się w grudniu 2010 roku jest tego świetnym przykładem. Otóż najbardziej znane rewolty tego historycznego wydarzenia miały miejsce w trzech krajach: Tunezji, Egipcie i Libii. Krótka charakterystyka tych państwa i cechy wspólne:
1) Rządzone od lat przez tych samych ludzi* (Tunezja - od 1987, Egipt - od 1981, Libia - od 1969)
2) Zdecydowana większość społeczeństwa tych krajów żyje w ubóstwie
3) Kraje wykorzystywane przez państwa z Europy i Ameryki - i tu pojawia się największa różnica, bo Egipt i Tunezja jedyne co oferują to turystyka. w Libii jest ropa naftowa.
Mimo zamieszek, często śmiertelnych w skutkach* (Tunezja - min. 219 ofiar śmiertelnych, Egipt - 846 ofiar śmiertelnych, Libia - 30 tys. ofiar śmiertelnych wśród cywili), NATO i państwa zachodnie interweniowały zbrojnie TYLKO w Libii.
Odpowiedź na pytanie dlaczego tam, a nie gdzie indziej. Interwencja zbrojna zaczeła się 19 marca*, w niecałe 2 miesiące po rozpoczęciu się rewolucji. W tym czasie w Tunezji rewolucja trwała ponad 3 miesiące i nikt nie interweniował zbrojnie.
Tak, wiem że w Libii całość przerodziła się w wojnę domową, ale to nie zmienia faktu, że w momencie podejmowania interwencji zbrojnej przez inne państwa (naruszając suwerenność i niepodległość Libii) wciąż to była rewolucja, a nie wojna.

Więc dlaczego Libia? Bo jak dla mnie to tylko żeby się upewnić, że nowi "właściciele" roponośnych pól będą sprzyjać Unii i Stanom, a nie zapewnić bezpieczeństwo obywatelom.

* dane pochodzą z Wikipedii, stan na dzień 26/10/2011

PS. Nie jestem przeciwnikiem Unii Europejskiej. Wręcz odwrotnie, jestem jej gorącym zwolennikiem. Ale tego typu działania niestety udowadniają, że gdy w grę wchodzą paliw kopalne znaczenie ma tylko interes. Nic więcej. Więc może należy się cieszyć, że nie jesteśmy położeni na nieobliczalnych złożach czarnego złota, bo wtedy byśmy musieli naprawdę walczyć z okupantami.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Jak wydać 10 milionów?

sobota, 22 października 2011 6:59

Wszyscy "znamy i kochamy" domki na kółkach zwane kamperami. Jakby na to nie patrzeć, całkiem wygodna forma kempingu, oszczędzająca nam kwestii z rozbijaniem namiotu czy szukaniem publicznej latryny. Z drugiej strony, większość kamperów na rynku urodą nie grzeszy. Nie wspominam już o tym, że jak dla mnie to wszystkie te autka wyglądają niczym wykonane z dykty, gotowej pęknąć przy najmniejszym uderzeniu.
Wiekszość kamperów... Czyli nie wszystkie! Jest jeszcze nadzieja:)

A jest nią eleMMent Palazzo.

Pałac (jak wskazuje nazwa) to futurystycznie wyglądające dzieło wiedeńskiej firmy Marchi Mobile. Zacznijmy od bazy. Jest nią ciężarówka wg projektu Luigiego Colaniego - faceta mającego wizje takich produktów jak Canon T90 (połowa lat 80-tych) czy komputery PC marki Vobis (zawierające stareńki napęd dyskietek 5,25"). Ogólnie rzecz biorąc wizjoner, co przekłada się na kształ kampera:

a więc na bazie tej ciężarówki (tak, wymagane prawko kategorii C, na szczęście nie trzeba mieć C+E;)) zbudowano prawie 50-cio metrowy apartament! Tak, 50 metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej w ciężarówce o długości 12 metrów.

Robi wrażenie, co nie? To może garść szczegółów technicznych. A właściwie jeden, wystarczający: 500-konny silnik.

Tak więc wiemy, że to monstrum jest duże i jest w stanie się poruszać. Patrząc na trójramienną wycieraczkę na tej frontowej szybie się zastanawiam czy przy pewnej prędkości nie można jej włączyć i po prostu odlecieć. Patrząc na miejsce "pracy" kierowcy, stwierdzam, że "odlot" nie powinien być zbyt trudny do osiągnięcia:


Dobra, zgodnie z matematyką, 12 metrów długości, to powinny być ponad 4 metry szerokości, żeby wyszło 50. Ale niekoniecznie:) Bo oto nadwozie na postoju można poszerzyć, zwiększając powierzchnię salonu:


No dobra, tyle (na razie) z zewnątrz... Zajrzyjmy do środka. Wejście niczym do prywatnego samolotu (co wcale mnie nie dziwi):


No więc trafiamy do obszernego salonu z kuchnią:


Mamy też całkiem spore wyrko w sypialni:


Łazienka też jest, ponoć nawet z wbudowanym spa...
A gdy robi się gorąco możemy wyskoczyć sobie na taras:

Niestety, nigdzie nie mogę się doczytać czy można z niego korzystać w czasie jazdy (wiatr we włosach podczas jazdy Lazurowym Wybrzeżem... echhhh).

No dobra, to już wiemy jak może wyglądać kamper. Kwestia przyziemna, czyli cena. Choć to całkiem dobrze skrywana tajemnica, udało mi się dokopać do tej informacji. Otóż takie mieszkanko to raptem koszt 2,9 miliona dolarów. Za tyle można kupić prawie trzy Bugatti Veyrony:

Z tym, że w żadnym z nich nie ma dwuosobowego łóżka;)

A teraz pytanie: jak kogoś stać na wydanie 2,9 mln $ to na co mu taki kamper? Przecież za taką kasę to można by wykupić pokój w każdym z Hiltonów na świecie.
Ja widzę to w ten sposób: podróżowanie takim cudem (albo wysyłanie go lądem, podczas gdy samemu się leci swoim prywatnym, pewnie nawet tańszym, samolotem) pozwala uniknąć problemu walizek i domysłów w stylu "czy wszystko spakowałem?". Tak samo wybranie się z rodzinką pozwala spędzić naprawdę fantastyczny czas razem, a w tym kamperze to będzie dodatkowo luksusowo razem:)
No i oczywiście robi wrażenie:)

Mnie osobiście się podoba. Ale wydanie kumulacji w totka na jedno auto (nawet dla takiego automaniaka jak ja) to jednak zdecydowana przesada. Uważam, że pomijając może futurystyczny kształt, jestem w stanie zamówić zbudowanie czegoś takiego za 10% albo 20% tej ceny.

Z drugiej strony, to chyba właśnie o ten kształt chodzi...


Podziel się
oceń
1
1

komentarze (5) | dodaj komentarz

Historia - nie zapominajmy o niej!

piątek, 14 października 2011 10:39

Skąd taki tytuł? Ano jak zwykle przeczytałem artykuł i mam odmienne zdanie. Ale nie bądźmi gołosłowni, oto rzeczony artykuł z gazeta.pl:
"(...)Sierżant Jacek Żebryk z Bazy Lotnictwa Taktycznego w Świdnie brał udział w trzech misjach. Była dwa razy w Iraku i raz w Afganistanie. W 2007 r. (...) Kiedy potem wrócił z kolejnej misji na forum internetowym wp.pl przeczytał posty po śmierci innego polskiego żołnierza.
Na forum przeczytał: "jednego gestapowca mniej", "a niech giną!", "każdy okupant powinien wrócić w trumnie", "won, bydlaku", czy "każdy okupant powinien tak skończyć".
Sierżant Żebryk zgłosił się do Żandarmerii Wojskowej, gdzie chciał złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Żandarmeria stwierdziła jednak, że nie może prowadzić śledztw przeciwko internautom. Zdesperowany żołnierz złożył blisko 30 zawiadomień o popełnieniu przestępstw na forach internetowych. - Będę składał kolejne, jak tylko znajdę podobne wypowiedzi w internecie - zapowiada. Podobne zawiadomienia o przestępstwach internautów chce składać MON."
No cóż. Wszyscy pewnie się wkurzamy, że na polskiego żołnierza mówi się "gestapowiec" albo życzy mu się śmierci. Tak, mnie też to boli, bo jednak mimo wszystko Gestapo (co powinniśmy wiedzieć właśnie z historii!) znajdowało olbrzymia przyjemność w torturowaniu i zabijaniu. Oczywiście, w Iraku czy Afganistanie też się trafiają tacy ludzie, zarówno Polacy jak i Amerykanie czy Brytyjczycy. Ale nie są gloryfikowani przez władze jak Gestapo było przez hitlerowców. Więc słowo zdecydowanie nietrafione.
Z drugiej strony - wpisy mówią prawdę. Jesteśmy okupantami. Weszliśmy do wolnego kraju i zabiliśmy jego władzę. A teraz walczymy z resztkami tej władzy.
Dlaczego? Rzekomo, żeby uwolnić ludność. Wzniosły cel. Hitler przynajmniej mówił prawdę: że chodzi mu o "przestrzeń życiową dla Niemców". My się skrywamy za wolnością tego kraju. To, że w tym kraju jest ropa naftowa, nie ma najmniejszego znaczenia.
Co do tej ostatniej kwestii, przypominają mi się słowa padające w amerykańskim filmie z 2007 roku (swoją drogą - bardzo niedocenionego moim zdaniem) pt. "Strzelec" ("Shooter"). Jest to kwestia amerykanskiego senatora:
"To jest kraj, gdzie Sekretarz Obrony idzie do telewizji i mówi "To chodzi o wolność! A nie ropę naftową!"" ("This is a country, where the Secretary of Defense can go on T.V., and tell the American public, oh, that "This is about freedom! It's not about oil!"").
I naprawdę polskie wojska są niezbędne w tej okupacji? Wojska państwa, które zmagało się z trzema okupantami przez ponad 120 lat, a potem po '39 roku każdego żołnierza (nie ważne czy z wyboru czy z przymusu) nazywało okupantem - bo Hitler wszedł z armią do Polski, obalił rząd i zwalczał jego niedobitki, siłą przejmując wszystko (analogia - to co się dzieje teraz w Iraku czy Afganistanie)? Fakt, okupanci w Polsce robili to samo co Amerykanie w Iraku czy Afganistanie: tworzyli rząd. Wygodny dla nich. Mający u nich dług. Takie współczesne wasalstwo, choć nikt tak tego nie nazywa. Wtedy bez problemu nazywaliśm to okupacją. Teraz? "Misja pokojowa", "Wojska stabilizacyjne" i inne bullsh*ty. A osoby walczące o wolność swojego kraju, zabijające okupantów nazywamy terrorystami. Czy na zasadzie analogii naszych powstańców śląskich, wielkopolskich, warszawskich, listopadowych, styczniowych etc też nie powinniśmy nazywać terrorystami? W końcu zabijali obcych żołnierzy na terenie swojego państwa!

Dla mnie to taka mentalność Kaliego: "Kali ukraść krowa - dobrze. Kaliemu ukraść krowa - źle."

Słowa internatów są zbyt dostadne i przesadzone. Ale zgadzam się z jednym: żaden kraj nie powinien być pod okupacją. Nie ważne czy to wojna o wolność, pokój, ropę czy po prostu ziemię. Tak być nie powinno.

A wszyscy broniący naszej obecności w Iraku czy Afganistanie: obyśmy nie musieli my, Polacy jako naród, bronić się przed jakąkolwiek okupacją zbrojną.

PS. Kiedy na Antarktydzie odkryto złoża ropy naftowej, pojawił się w sieci ten demotywator:

Zgadzam się z nim całkowicie!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Wybory 2011 - finals;)

poniedziałek, 10 października 2011 15:40

No i jest po wyborach. Wg sondażowych wyników prowadzi Platforma, co zostało na świecie całkiem pozytywnie przyjęte. Jak to określono w New York Times (USA): wybierając kontynuację obecnej władzy Polacy pokazali dojrzałość wyborczą ("Analysts hailed the vote for continuity as a sign of political maturity in Poland"). Stephen Richard, szef waszyngtońskiego ośrodka badawczego Globalist Research Center stwierdził nawet że "Polska wreszcie zrobiła wszystko jak trzeba" ("it is monumental that Poland finally has done everything right."). Może i wzorem robienia wszystkiego jak trzeba to nie jesteśmy, ale do choinki - nie jest tak źle! Czuję się obrażony, tak personalnie.
Financial Times (UK) stworzyło wręcz specjalny raport o wyborach w Polsce - co oczywiście pozytywnie świadczy o naszej roli w UE, która zmaga się z kryzysem strefy Euro. Wspomnieć też trzeba, że w FT pojawiła się opinia, że jesteśmy krajem stabilnym jak i przewidywalnym (mam nadzieję, że tylko w sensie politycznym), co martwiło inwestorów nad Wisłą ("Poland will send a signal that it is a stable and predictable country, which is something that had worried investors"). W sumie trudno się dziwić, słysząc chociażby pomysły Kaczyńskiego na wydobycie gazu łupkowego w Polsce.
Patrząc na The Moscov Times (RUS) - jedyny dziennik rosyjski po angielsku - nie mogłem znaleźć ani słówka o naszych wyborach, co biorąc pod uwagę zarówno katastrofę smoleńską, jak i naszą lokalizację (granica z Rosją, kraj tranzytowy dla gazu i dyskusje o obniżeniu ceny tego ostatniego) powinno się znaleźć w opiniotwórczych mediach. Ale wygląda na to, że Imperium Putina uważa za nieistotne kto rządzi w Polsce. Jeszcze się na tym przejadą;)
Niemieckiej czy francuskiej prasy nie przejrzę - bo nie znam tych języków.
Tak czy inaczej - świat jest zadowolony. Ja w sumie też, choć uważam, że 30% to i tak za dużo dla PiS - tym bardziej, że Macierewicz czy Fotyga znów będą w parlamencie. Ciekaw jestem tylko co zrobi Jarek Kaczyński - to w końcu jego kolejna przegrana, a już wcześniej zapowiadał, że jeśli PiS przegra wybory w 2011 roku to odejdzie ze stanowiska "wodza". Czy słowa dotrzyma? We'll see...

PS. A i zapomniałbym - zaskoczony jestem tym, że Kaczyński powiedział "szanuję wynik wyborów" - co po wystąpieniach przeciw wyrokom sądów wyborczych jest naprawdę niezłym wyczynem. Ale dowodzi jedynie "chorągiewkowego" oceniania sytuacji przez pana prezesa.

PS2. Na koniec muszę też stwiedzić, że mówienie o drugim Budapeszcie w Warszawie, pozwala jasno stwierdzić - głosujący na PiS to ukryta opcja węgierska!:)

mapa wyborcza 2011


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

czwartek, 22 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  980 214  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O moim bloogu

Młody (coraz mniej), ambitny (coraz więcej) człowiek z własnymi poglądami. Nie korzystam z jednego źródła, nie ufam bezwarunkowo tylko jednej stronie, w każdej sytuacji staram się patrzeć na...

więcej...

Młody (coraz mniej), ambitny (coraz więcej) człowiek z własnymi poglądami. Nie korzystam z jednego źródła, nie ufam bezwarunkowo tylko jednej stronie, w każdej sytuacji staram się patrzeć na punkt widzenia innych i na tym opieram swoją opinię.
Czasem bezkompromisowo, czasem łagodnie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 980214

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl