Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 205 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

4 miliardy dolarów...

wtorek, 30 października 2012 22:10

Nie, to nie będzie o naszym długu, koszcie leczenia psychiatrycznego naszych polityków czy wysokości kar nałożonych przez Komisję Europejską na Polskę.

 

To będzie stricte show-biznesowo wpis.

 

Bowiem za 4 miliardy dolarów znana i powszechnie lubiana firma Disney kupiła znaną i powszechnie lubianą firmę Lucasfilm.

 

Od pewnego czasu George Lucas (jedyny właściciel Lucasfilm) mówił o emeryturze. Wybrał swoją następczynię, dokonał paru przetasowań w firmie itd.

 

Dzisiaj buchnęła wiadomość o sprzedaży firmy gigantowi drugiego wizjonera, Walta Disney'a. Około 50% z kwoty 4,4 miliarda dolarów(!) Disney zapłaci Lucasowi w gotówce...

 

Oczywiście dla osób interesujących się Lucasfilm (a raczej fanów ich produkcji jak np. Gwiezdnych Wojen czy Indiany Jonesa) to był szok. Pojawiające się choćby w polskiej sieci komentarze były pełne niedowierzania, zaskoczenia i... krytyki.

 

Zastanawiam się skąd krytyka? Przecież nie wiadomo co będzie, choć Disney już zapowiedział, że w 2015 możemy się spodziewać Star Wars Episode 7, a kolejnych epizodów co 2-3 lata. Producentem ma być obecna szefowa Lucasfilm, a konsultantem kreatywnym sam George Lucas.

 

O ile do obsady nie wezmą aktorów i scenarzystów z "High School Musical" to powinno się to przeżyć. A generalnie to standardowo: poczekamy - zobaczymy. Jak trzeba będzie skrytykujemy;-)

 

Tylko skąd to przekonanie, że będzie źle? Nie od dzisiaj wiadomo, że marka Star Wars i Disney są silnie związane ze sobą. Fakt, sama sprzedaż jest zaskoczeniem (choć niektórzy się pytają czy fakt dokonania tak olbrzymiej transakcji był powszechnie znany - w końcu kupić Lucasfilm to jak kupowanie nowej maszynki do golenia, tajemnica niepotrzebna), ale czy taka zła? Budżet Disney i Lucasfilm będzie przez to dużo większy. Więc może można liczyć też na serial aktorski tak jak Lucas go planował - w cenie 50mln $ za odcinek (a dla porównania, cały sezon "Spartacus: Krew i piach" wynosił mniej niż 15 mln $!).

 

Ja czekam z niecierpliwością jakie będą faktycznie kroki duetu Disney/Lucasfilm. I chcę wierzyć, że będzie dobrze:-) Zwłaszcza, że np wykup marki Marvel nie zniszczył firmy, a wręcz dostarczył sporo rozrywki jak choćby filmem "Avengers".

 

PS. A tu przykład oficjalnych gadżetów łączących Lucasfilm z Disney'em sprzed mariażu:

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Uwaga! Niewidomi!

poniedziałek, 29 października 2012 21:33

Chyba wszyscy znamy znak ostrzegający o niebezpieczeństwie w postaci żółtego trójkąta w czarnej obwódce z symbolem wykrzyknika w środku? W niektórych miejscach można też spotkać tabliczkę pod tym znakiem z napisem "Niewidomi".

Dzisiaj doszedłem do wniosku, ze talię znaki powinno się stawiać nie tylko w pobliżu domów opieki, szpitali okulistycznych czy szkół specjalnych, ale również przed każdym patrolem policji!

Dlaczego?

Przykład z dzisiejszego poranka: stoję sobie grzecznie w korku pomiędzy Konstancinem-Jeziorna a Warszawą. Przez weekend spadło trochę śniegu więc większość kierowców zaczyna jeździć jak (nie powiem co, bo nie chcę oznaczać tego wpisu jako 18+;-)).

Tak czy inaczej ma prostym odcinku drogi nagle jeden z pasów (oczywiście mój) przestał się poruszać...

Wykręcając szyje na wszystkie strony dostrzegłem w końcu srebrnego Renault Master, który odpalił światła awaryjne. Nim zdążyłem przeklnąć ujrzałem, że przyczyną "awarii" była wymiana kierowców...

O ile mogę zrozumieć taką sytuację, o tyle taka organizacja zamiany była zupełnie niefortunna.

Panowie się zamienili i ruszyli dalej.

 

Dlaczego się zamieniali?

Powód stał jakieś 50 metrów dalej: patrol policji z alkomatem...

Nie ma siły żeby panowie "władza" nie widzieli, że w sznurze osobówek pojawiła się przerwa z powodu dostawczaka w którym kierowcy się zamieniali.

Dlaczego nie skontrolowali tego auta i ex-kierowcy, który albo nie posiadał odpowiednich uprawnień albo był zwyczajnie pijany to ja nie wiem.

 

Jednak zakładam, że po prostu zwyczajnie przeoczyli ten fakt, anieżeli mieliby narazić innych obywateli na niebezpieczeństwo.Choć to oczywiście stawia pod znakiem zapytania akcje z cyklu "trzeźwy poranek".

I dlatego postuluję ostrzegać odpowiednim znakiem "Uwaga niewidomi" policjanci...


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (11) | dodaj komentarz

"Skyfall... Done."

niedziela, 28 października 2012 21:58

Właśnie wróciłem z kina. Jak widać po tytule, obejrzałem najnowszego Bonda.

 

Co mogę powiedzieć o filmie? Na początek fakt, o którym wiedziałem od samego początku, a w zasadzie od czasów "Casino Royale": Daniel Craig to nie Bond. Tak po prostu mi on do tej roli zupełnie nie pasuje! Podkreślam: MI! Jak komuś się podoba to spoko...

Zostając przy aktorze, gość zabawnie biega. Jedyne porównanie jakie mogę znaleźć dla jego biegu w filmie to bieg Sylwestra Stallone'a w "Niezniszczalni 2". Po prostu jakby obaj czekali na przydział wózka inwalidzkiego z NFZ!

 

Dobra, zostawię już Daniela w spokoju, bo się chłopak jeszcze załamie;-)

 

Sam film wzbudza mieszane uczucia i to nie bacząc na osobę aktora. Na sam początek scena w Istambule. Oglądając ją miałem wrażenie, że spora część była robiona w tym samym miejscu co film "Uprowadzona 2", który pojawił się w kinach całkiem niedawno. Małe faux pas moim zdaniem.

Później dostajemy kolejne sceny, wpierw oczywiście zawiązanie spisku, a potem wkracza Bond i jak zawsze wiemy, że wszystko się dobrze skończy. Nie tym razem...

 

I TU UWAGA - POJAWIĄ SIĘ SPOILERY...

 

Sam film stara się opowiedzieć za dużo na raz i przez to jest właśnie niedopracowany, niedopowiedziany i tak generalnie pozostawia bardzo średnie wrażenie!

 

Na początek - Bond dostaje kulkę, spada do rzeki z cholernie wysokiego mostu, a następnie spływa wodospadem. Parę scen później widzimy go praktycznie w pełni żywego, całującego się z jakąś laską na plaży. Hmm, tak jakby zabrakło informacji kto go wyłowił i dlaczego ta informacja nie dotarła do Londynu. Ot, przeżył.

Cóż, kiedy zamach dotyka stolicy brytyjskiego imperium, nasz dzielny agent wraca. I dzięki niewielkiej pomocy (sentymentalnej!) M rusza za sprawcą całego zła, który nawiasem mówiąc załatwia po prostu prywatne porachunki.

 

No więc mamy tutaj trzy główne wątki:

 

1) klasyczny Bond.

Czyli bij-zabij wroga. Czy się udało, cóż, mnie nadal psuje to rola Craiga, więc moim zdaniem nie. Bond to również były jego gadżety, mniej lub bardziej realne, ale robiły wrażenie. W tym filmie wręcz jest wyszydzanie tego typu urządzeń przez "nowego" Q.

 

2) portret psychologiczny Bonda.

Czyli agent ma dość. Biorąc pod uwagę, że w książkach Iana agent 007 jest skomplikowaną, wyrachowaną postacią podchodzącą czysto zawodowo do sprawy, to takie rozterki Jamesa nie pasują mu zwyczajnie. Zwłaszcza biorąc pod uwagę jego "urlop pośmiertny". Z mojego dotychczasowego obrazu postaci (wykreowanego na podstawie książek i klasycznych Bondów) 007 po odzyskaniu sił by się co najmniej zgłosił do Londynu z tekstem "żyję, wracam za tydzień". Tutaj dopiero zamach w Londynie jest bodźcem do powrotu, w którym bohater i tak sygnalizuje, że nie jest zachwycony tą perspektywą. Emocje Bonda na koniec (aż tak nie będę spoilerować;-)) też po prostu powalają.

 

3) wprowadzenie "klasyki Bonda".

Kogo brakowało w poprzednich dwóch filmach z Craigem? Który klasyczny element filmów, będący swoistą historią samą w sobie na przestrzeni XX filmów nie było?

Przychodzą do głowy dwie rzeczy: Q i Moneypenny.

O ile tego pierwszego mniej lub więcej usiłowano wcisnąć we wszystkich trzech filmach z Danielem jako Bondem (z coraz gorszym skutkiem, aż do osiągnięcia apogeum w "Skyfall"), o tyle Moneypenny zwyczajnie nie było.

Nie było półsłówek, podtekstów czy zwykłej droczenia się niezwykłej pary Bond-Moneypenny.

I jak pewnie się domyślacie, teraz Moneypenny się pojawia. Dobór aktorki - nieudany. Wprowadzenie jej do historii - gdyby nie jedna scena w Chinach - byłaby całkiem udana! Cóż, też skopali.

 

Co mi się podobało? Klasyczny Aston Martin który się pojawia (jako własność prywatna Bonda, o czym wiemy z czasów gdy Bondem był Pierce Brosnan), a w dodatku wciąż posiada udogodnienia starego, dobrego i jak się okazuje niezastąpionego Q.

Do tego na pewno scena "gejowska". Obejrzycie, będziecie wiedzieć. Ale możecie na DVD, nie jest to warte wycieczki do kina.

Pojedyncze zdania (via komentarz M na temat noclegu Bonda) też są niezłe.

 

Brakło humoru sytuacyjnego, tak charakterystycznego dla tej postaci. Wspomnianych gadżetów czy po prostu zimnego profesjonalisty jakim był Bond również. O jakiejś charakterystycznej, posiadającej osobowość kochanki agenta nie wspominając. Nie można też nie wspomnieć o zbyt wielu przytykach odnośnie wieku naszego agenta. Widać, że 30 lat to on nie ma, ale takich półsłówek czy uwag było aż za dużo i po drugim razie po prostu przestało być zabawne.

 

Krótko mówiąc: jak film sensacyjny OK.

Jako film opatrzony dobrze znanym trademarkiem Ian Fleming's James Bond 007® absolutnie nie.

 

Obejrzeć na DVD można, do kolekcji zapewne załączę również - ale przez sentyment dla postaci i tego, że mam całą serię, nie z powodu walorów tego filmu, których zbyt wiele nie ma...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (222) | dodaj komentarz

"Bo ja mało zarabiam..."

piątek, 19 października 2012 4:45

Tak, wiem, wielokrotnie wspominałem już o jakości (a raczej jej braku) komentarzy w naszej rodzimej sieci. Wszędzie, nawet w kontekście nadmiaru biedronek w ostatnich dniach (mieszkańcy stolicy wiedzą o czym mówię) pojawiają się wątki polityczno-społeczne, a na forach pisowcy ("mohery") kłócą się z peowcami ("lemingi")...
Natomiast przy wszelkiej maści artykułach dotyczących zarobków - czy to średniej, czy mediany czy pensji prezesa/kierownika/sekretarki/sprzątaczki pojawiają się wpisy o treści "ja i moi znajomi zarabiamy 1500zł brutto" albo "90% Polaków zarabia minimalną krajową" etc.

Oczywiście uważam, że każdy jest kowalem swojego losu i może swoją sytuację zmienić. Mnie personalnie zarzucono, że mam bardzo bogate CV w porównaniu do innej osoby w podobnym wieku, z czego na pytanie dlaczego ta osoba nie ma tak bogatego CV zapadła wymowna cisza... Wspomnę jeszcze, że w moim CV znajdują się cztery pozycje pracy wolontariackiej, co zostało przez inną osobę wobec tej "narzekającej" na moje CV podkreślone - robiłem to co lubię, za darmo bo chciałem. A przy okazji trochę to podbudowało moje doświadczenie życiowe. Zwłaszcza, że wykonywanie jakiejkolwiek pracy dodatkowej wymaga doskonałej organizacji czasu - a to też istotna cecha.

Ale wiadomo - narzekać anonimowo w sieci łatwiej niż zrobić coś ze swoim życiem...

Ostatnio jednak zacząłem się doszukiwać głębszego dna w odpowiedzi na pytanie "dlaczego tyle osób zarabia pensję minimalną?".

Jedną z powszechnych medialnie odpowiedzi jest koszt pozapłacowy ponoszony przez pracodawcę. Niestety, ciężko to uznać za prawdę przyglądając się danym z Eurostatu:

Jak widać, Polska jest w pierwszej połowie (licząc od najniższych do najwyższych) pod względem kosztów ponoszonych przez pracodawcę!

Myśląc nad tym głębiej i czerpiąc różnego rodzaju informacje z różnych źródeł, doszedłem do wniosku, że ludzie sami są sobie winni!
Nie konkretne osoby, ale ogółem społeczeństwo.

Zapytacie dlaczego?

Już odpowiadam: obecnie ludzie chcą więcej i lepiej za mniej. Żądając wysokiej jakości w śmiesznie niskiej cenie sami strzelają sobie w kolano. Bo wiadomo, że pracodawca produkujący poszukiwanego dobra, by być konkurencyjnym obniży wpierw ceny tam gdzie go to będzie kosztować najmniej: czyli w pensji pracowników. Wymaga to jedynie poprawienia paru cyferek w Excelu i już spadają koszty produkcji. Wdrożenie nowej, oszczędniejszej technologii wymaga już dokładniejszej analizy i inwestycji, a oszczędność jest rozłożona w czasie. Więc jest to zabieg drugorzędny, bo klient chce taniej i lepiej już, teraz a nie za miesiąc.
Świetnym tego przykładem był artykuł o gastronomii w jednym z polskich serwisów medialnych, który czytałem w tym roku: krem z pieczarek w cenie 9zł za michę nie cieszył się w restauracji popularnością. Po zmianie nazwy w menu na "krem grzybowy" popularność wzrosła kilkukrotnie! Dlaczego? Bo ludzie oczekują np kremu z borowików za 9zł. Ale cena kilograma suszonych borowików przekracza 250zł, a na talerz zupy potrzeba około 80-100 gram grzybów. Jakim więc cudem koszty rzędu 25 złotych zamienia się na 10zł ceny końcowej? Lejąc właśnie krem z pieczarek albo Gorący Kubek.
Klient wychodzi zadowolony - dostał, co zamawiał (choć nie do końca to co chciał) za drobne pieniądze.

I ten przykład doskonale obrazuje naszą mentalność: chcąc w restauracji zapłacić mało, godzimy się na kiepskie składniki i to, że pensja kelnera i kucharza będzie niska. Bo skoro restauracja serwując taki "krem z borowików" za 9zł, ma zysku złotówkę to ile z tego dostanie kucharz, kelnerka i właściciel płacący za prąd, gaz i czynsz niezbędne by ten "krem z borowików" podać klientowi?
Ale co nas obchodzi pensja kelnerki, prawda? I to właśnie takie myślenie powoduje, że ta kelnerka zarabiając minimalną krajową idzie potem do sklepu i szuka najtańszego mleka w kartonie, a my stojąc przy taśmie w mleczarni się wkurzamy na szefa, który celem utrzymania liczby zamówień musi obniżać koszty zaczynając od nas...

Wiadomo, jeśli teraz zaczniemy jeść tylko w drogich knajpach nic to nie zmieni. Zmiana mentalności producentów wymaga miesięcy jeśli nie lat. Jednak dalej taplając się w błotku o nazwie "(byle)jakość za drobne" nie osiągniemy zbyt wiele. A już na pewno nie podwyżki.

Tak więc drodzy narzekacze - chcąc płacić mało za świetną jakość sami przyczyniacie się do obniżania sobie pensji!


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Aborcja aborcji nierówna II

poniedziałek, 15 października 2012 17:38

Tak jak myślałem, mój wpis o aborcji trafił na spory odzew. Jednak nie sądziłem, że aż tylu katoli się skrzyknie, by mnie krytykować.

Jednak widać wyraźnie ich podejście: nie obchodzi ich, że mieszkają w świeckim kraju, nie obchodzi ich prawo ludzkie, tylko prawo boskie.

Ponieważ jest tego sporo, na komentarze do poprzedniego wpisu odpowiem tutaj, większość komentarzy zacytuję, by było wiadomo o co chodzi (za wyjątkiem pierwszego bo przydługawy).

@logik
"Znalazł się autor artykułu - moralista...Ciekawe jak długo musielibyśmy wymieniac jego tegoroczne grzeszki, ale to juz zostawmy (zazwyczaj widzi sie u kogoś, u siebie zas nic!)"
Jeśli masz na myśli łamanie obowiązującego mnie prawa to zdarza mi się przekroczyć prędkość albo przejść na czerwonym świetle. Niekiedy też jakiś papierek mi spadnie na ulicę i nie chce mi się go podnosić. To tyle z moich grzeszków. Aaa, mówiłeś o grzechach niezgodnych z nauką Kościoła Katolickiego? To sorry - nie obchodzi mnie to, a i Ciebie nie powinno...
Dalej: seks się uprawia nie tylko w celu prokreacji, ale również dla przyjemności. Oczywiście pierwotną istotą seksu jest stworzenie potomstwa, jednak skoro jest to przyjemne to wiele osób robi to po prostu dla siebie, nie chcą dziecka w danym momencie swojego życia. A niestety funkcjonujące obecnie doraźne środki antykoncepcyjne nie dają pełnej skuteczności.
Cytując Ciebie:
"Czytaj uwazniej Księge Rodzaju, co spotkało ludzi za odejście od Boga, a po za tym, ten sam Bóg powiedział - jesli chcesz żyć i być szczesliwym - "Nie zabijaj"!!! oraz "Jesli Twój brat grzeszy, upomnij go w cztery oczy", a nie zachwalaj aborcję, jak to mamy okazję czytac w tym wątliwej logiki artykule."
Dlaczego odwojuesz się do Boga? Dlaczego każdemu obywatelowi w ŚWIECKIM (polecam Konstytucję jeśli mi nie ufasz) kraju każesz wierzyć w Boga? Pomijam fakt, że Biblię, przykazania etc napisali ludzie, nie Bóg osobiście...
Cytowany przez Ciebie fragment Pisma Świętego to również dzieło człowieka, nie Boga!

@rym
"ludzie ogarnijcie sie!!! wszyscy popelniamy bledy ale nauczmy sie z nimi radzic moja dziewczyna zaszla w ciaze w wieku 16 lat i jakos dalismy rade mamy juz wspanialego 4 letniego syna i nie moge pojac ze wiele osob dokonalo by aborcji na moim miejscu.jest cos takiego jak okno zycia i tam mozna oddac dziecko a nie na starcie przekreslic mu zycie!! myslicie ze przez co jest niz demograficzny??"
Myślisz, że dziecko oddane do "okna życia" będzie szczęśliwe? Czy może po prostu zwiększy liczbę dzieci w Domu Dziecka, które będzie czuć się gorsze od kolegów i koleżanek w szkole, bo nie będzie miało świąt w rodzinnej atmosferze?

@Sien
"No, rzeczywiście potrafisz korzystać z wolnej woli! Szczególnie do czynienia zła. Gdyby Twoja matka równiez była tak przywiązana do prawa wolności - dzisiaj byc może wcale by Cię nie było. A posługując się Twoim pokrętnym tokiem rozumowania - dlaczego nie szanujesz wolnej woli człowieka, który samodzielnie nie może zabrać głosu - na dodatek w najważniejszej z możliwych kwestii - żyć, czy nie żyć?!"
Czynienie zła jest pojęciem względnym. To tak po pierwsze. Po drugie jeśli nawiązujesz do eutanazji to jestem jak najbardziej za - człowiek powinien sam decydować czy chce znosić ból i cierpienie czy nie.
A mojej Matki w to nie mieszaj.

@FFFFF
"jak ktoś ma trudną sytuację , albo nie chce to trzeba UMIEĆ SIĘ ZABEZPIECZAĆ A NIE TWIERDZIĆ ZE ABORCJA POWINNA BYĆ LEGALNA !"
to ja poproszę o nazwę takiego środka, który pozwoli mi i mojej partnerce dzisiaj w 100% uniknąć ciąży, ale nie uniemożliwi tego np za 5lat...

@Łukasz Dzierżawczyk
"Dlaczego odrazu nie zalegalizować możliwości zabijania kradzieży i innych przestępst przecież to obciązy tylko moje sumienie.
żenujący poziom wypowiedzi... "
Cieszę się, że poruszyłeś tę kwestię. Różnica jest dość spora, bo np niedoszli samobójcy nie są karani za to, że chcieli się zabić (pod warunkiem, że nie narażali przy okazji innych). Ponieważ dotyczyło to ich samych. Sobie możesz zrobić krzywdę: pociąć się nożem, oblać kwasem etc. Krzywdzić inne osoby już nie.
Do 12 tygodnia zgodnie z biologią płód nie jest niczym więcej anieżeli grupą dodatkowych komórek w ciele kobiety. Więc tym bardziej nie jest osobą. To właśnie różni aborcję od zabijania, kradzieży czy innych przestępstw - bo pokrzywdzona jest tylko osoba czyniąca, a nie osoba trzecia!

@???
"Co za brednie!!!
Ciąża do 12 tygodnia to też ciąża. To też żywa istotka.
Cholera jak ktoś nie ma kasy na dziecko czy jest za młody na dziecko to po jakiego grzyba bierze się za sex!!!"
Za seks się ludzie biorą głównie dla przyjemności. Jak sądzę, Ty uprawiałeś/łaś seks tylko raz by w ciąże zajśc i koniec? No cóż, w takim razie życzę miłego życia w średniowieczu.

@MAITTA
"(...)Po co zabijać dziecko w łonie matki skoro można wybrać najlepszą metodę antykoncepcji czyli brak seksu.A jeżeli zdecydujecie sie na seks to ponoście konsekwencje za skutki którymi się skończył. (...)"
Nie każdy chce, nie każdy może. A seks jest przyjemnością do której każdy ma prawo. Żyjemy w wolnym, świeckim kraju, gdzie każdy powinien mieć prawo decydowania o sobie - w tym również czy jest gotowy na rodzicielstwo!
Dlaczego narzucasz innym brak przyjemności?

@Grim Sfirkow
"Zabijanie dzieci w łonie matki to powrót do barbarzyńskich praktyk sprzed tysiąca lat i ugruntowanie przedmiotowanego traktowania człowieka właściwego dla systemów niewolniczych. Dla aborcji nie ma żadnego usprawiedliwienia, czy to z punktu widzenia wiary, czy ateizmu. Mord to mord, niezależnie czy na istocie świadomej, czy nie. Zawsze chodzi o to samo - wyeliminowanie niewygodnego, "zbędnego" człowieka. To właśnie robił Hitler w komorach gazowych (i przy pomocy aborcji, która była zezwolona dla Żydówek), Stalin w łagrach i za pomocą kuli w łeb, a dzisiejsza "humanitarna" Europa robi za pomocą chemii, czy powodującej wczesne poronienie, czy uniemożliwiającej poczęcie."
Do 12 tygodnia ciąży nie ma istoty świadomej - jest po prostu parę dodatkowych komórek w ciele kobiety. Polecam zapoznać się z podstawami biologii, a potem się wypowiadać.
PS. Porównanie współczesnej Europy (czemu nie całego świata?!) do Hitlera i Stalina jest nie na miejscu. Każdy ma prawo decydować o sobie - również o momencie posiadania potomstwa. To się nazywa postęp, gdy możemy regulować kiedy chcemy a kiedy nie chcemy zajść w ciążę. Hitler i Stalin robili to wg swojej woli, obecnie - sam możesz decydować.


@Glaurung
"Aborcja staje się nudna. Kiedy peany na cześć eutanazji?"
Będę chamski: życzę, żebyś zapadł na bolesną, nieuleczalną chorobę zamiast kogoś normalnego. Żebyś poczuł ból każdego oddechu i wiedział, że ta choroba zabije Cię za kilkanaście lat. Zobaczymy wtedy czy będziesz taki chojrak na temat zakazu eutanazji, czyli samodzielnego i świadomego wyboru człowieka do opuszczenia tego świata, który z powodu choroby nie może zrobić tego sam, OK?

@pfff
"Ja uważam, że powinno istnieć prawo które pozwala rodzicom zabijać(znajdźcie jakieś ładne słowo żeby to tak w oczy nie raziło) dzieci do 18 roku życia. Jak się dziecko nie sprawdzi to buch do kosza (mniej pieniędzy się zmarnuje)
Bóg dał mi wolną wole więc mogę zabijać wy za to do piekła nie pójdziecie więc się do tego nie mieszajcie buraki z średniowiecza! "
To żeś poleciał po bandzie. Zabijanie drugiego człowieka jest złe i powinno pozostać zabronione (kara śmierci to inna bajka). Płód osobą z punktu widzenia tak biologii (do 12. tygodnia) jak i prawa (do momentu urodzenia) nie jest osobą. Więc aborcja nie jest zabójstwem.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

wtorek, 26 września 2017

Licznik odwiedzin:  985 182  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O moim bloogu

Młody (coraz mniej), ambitny (coraz więcej) człowiek z własnymi poglądami. Nie korzystam z jednego źródła, nie ufam bezwarunkowo tylko jednej stronie, w każdej sytuacji staram się patrzeć na...

więcej...

Młody (coraz mniej), ambitny (coraz więcej) człowiek z własnymi poglądami. Nie korzystam z jednego źródła, nie ufam bezwarunkowo tylko jednej stronie, w każdej sytuacji staram się patrzeć na punkt widzenia innych i na tym opieram swoją opinię.
Czasem bezkompromisowo, czasem łagodnie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 985182

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Film

Pytamy.pl