Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 205 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Hipokryzja i populizm...

piątek, 25 listopada 2011 2:52

Jak wiemy, obydwa powyższe stwierdzenia bardzo pasują do polityków, ogólnie, bez podziału na partie, lewice, prawice czy centrale.
Ale nie zawsze - czasami pewne osoby cywilne, aczkolwie popierające jeden z politycznych obozów potrafi zaatakować przeciwnika w pełnej zgodności z sentencją "zapomniał wół jak cielęciem był".
Żeby nie być gołosłownym, podam przykład mojego kolegi, który jakiś czas temu na swoim profilu na Facebooku napisał:
""Policja zatrzymała współpracownika Janusza Palikota - Andrzej Dołeckiego w jego prywatnym mieszkaniu i znalazła 1 gram konopi...a w czerwcu funkcjonariusze znaleźli u 400 gram suszu konopnego...". WSPÓŁPRACOWNICY PALIKOTA... WSPÓŁPRACOWNICY KTÓRZY CHCĄ ZMIENIAĆ I MODERNIZOWAĆ POLSKĘ... TYLKO W JAKIM KIERUNKU MA IŚĆ TA MODERNIZACJA i ZMIANY?!?...większe niż dotychczas spożywanie narkotyków?, większa liczba uzależnionych?, wypadków spowodowanych przez naćpaną młodzież?... Palikot dobierając sobie takich współpracowników musiał być nieźle upalony <lol>:D"
i poniżej jeden z jego komentarzy:
"M., to nie są głupoty... chciałabyś aby twój dorastający syn wychowywał się w klasie gdzie każdy pali marihuanę?... przychodził "ujarany" do domu, dla którego priorytetem byłoby wypalenie skręta z kolegami?... Ja nie chciałbym, żeby tak było ;) ... a wiesz jaka jest rzeczywistość... kumpel kumpla wciągnie w takie bagno... presja grupy... uzależnienie.... i tak dalej...;)"
Gdzie tutaj hipokryzja i populizm? Otóż na pierwszy (i drugi) rzut oka nie ma. Ba! Ma nawet rację pisząc, że kumpel kumpla wciągnie. Skąd wiem, że ma rację? Bo mówi z własnego doświadczenia! Już jako pełnoletnia osoba proponował swoim kolegom zapalenie trafki. Nie wiem czy jako nieletni też to czynił, ale jako osoba wybierająca się na prawnicze studia (sic!) namawiał do zapalenia marihuany przed imprezką...
Oczywiście byłem na tyle miły, że nie napisałem mu na forum publicznym o jego hipokryzji i czynach z przeszłości. Co jednak nie zmienia faktu, że miały one miejsce. I czy taka osoba może krytykować, że ktoś się zachowuje dokładnie tak samo? Albo, że osoba wybrana przez naród nie jest "święta"? A przepraszam, drzazgę w cudzym oku zawsze, belki we własnym niekoniecznie - bo takich komentarzy o pijackim rajdzie wózkami golfowymi uskutecznianymi przez dwóch polityków (bez)Prawa i (nie)Sprawiedliwości to nie widziałem...
Pomijam już fakt, że jakoś obecnie dzieciaki nie wracają codziennie uchlani do domu czy ujarani - alkohol jest legalny i szeroko dostępny, marihuana może i nielegalna, ale równie łatwo dostępna jest dla młodzieży. Więc dlaczego legalizacja miałaby nagle zwiększyć taki odsetek?
A co z takim detalem że dwie największe legalne używki nad Wisłą: papierosy i alkohol - zabijają rocznie setki tysięcy osób. A czy ktoś słyszał, żeby człowiek zginął od przedawkowania marihuany? Ja jeszcze nie... Chyba, że mówimy o wypadkach będących skutkiem spożywania którejś z substancji odurzającej: czy to alkoholu czy mariuhuany albo nadmiaru witaminy C. To inna historia.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Równouprawnienie

poniedziałek, 21 listopada 2011 3:09

Tak sobie myślę, że znów mamy doczynienia z prawami Kalego. Od długiego czasu słyszymy o równouprawnieniu kobiet. Takie dość popularne stwierdzenie - polegające na zrównaniu praw kobiet. Tylko dlaczego praw?
Jak widać, feministki odnoszą sukcesy - pensja kobiet niższa od pensji mężczyzn jest przedmiotem spraw sądowych, a w czasie ostatnich wyborów obowiązaywały partytety - czyli obowiązkowe umieszczenie określonej ilości kobiet na listach wyborczych poszczególnych partii. Czym to zaowocowało? Marszałkiem sejmu jest kobieta. Czyli pełny sukces:)
Teraz trwa dyskusja o przedłużeniu wieku emerytalnego (ach to exposé premiera) i zrównaniu tego wieku u kobiet i mężczyzn. I wiele osób krytykuje ten pomysł. Mimo, że kobiety chcą równości.
Dlaczego nie? Kobiety żyją dłużej od mężczyzn. Sredni wiek kobiet-emerytów to w Polsce 52 lata! 8 lat przed aktualnym wiekiem emerytalnym jakim jest dla kobiet 60 lat! 8 lat dojenia systemu w imię czego?
No i jest jeszcze znacznie delikatniejsza kwestia - ciąży. Kobieta w ciąży, a później matka nowonarodzonego dziecka może sobie układać etat. Chce pracować na pół etatu - będzie. Pracodawca nie ma prawa odmówić. Rozumiem, że ciąża może być kłopotliwa i niebezpieczna dla zdrowia. Ale dlaczego po urodzeniu dziecka ojciec nie ma takich praw?
Tak więc równość to nie tylko prawa. To też obowiązki. Więc jak chcemy równości to pod względem nie tylko praw ale też i obowiązków...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Rozmiar MA znaczenie...

wtorek, 15 listopada 2011 5:23

Mimo iż kobiety twierdzą inaczej, to fińscy badacze udowodnili ostatnio, że jednak rozmiar ma olbrzymie znaczenie.
I co ważniejsze, im mniejszy tym lepszy!

Zaskakujące? Czy może potwierdzenie powiedzenia "mały ale wariat"?

Otóż zupełnie inaczej. O ile w relacjach damsko-męskich zapewne płeć piękna będzie wolała większe, o tyle w skali całej gospodarki pan Tatu Westling (& koledzy) z Uniwersytetu w Helsinkach udowodnił, że wzrost gospodarczy zależy od rozmiaru członków męskiej części społeczeństwa danego państwa!

Porównali oni wzrost PKB w 121 krajach z rozmiarem penisów ich obywateli. Wyniki były zaskakujące:
"W badaniu zaobserwowano, że przy średnim rozmiarze męskiego członka 13,5 cm, kraj osiągał wyższy wzrost PKB, jeśli zaś średni rozmiar penisa przekraczał 16 cm, wówczas oznaczało to dla państwa załamanie ekonomiczne" - cytat z raportu "Male Organ and Economic Growth: Does size matter?"

Przykładem wspaniale ilustrującym te wyniki jest Polska. Średnia długość członka nad Wisłą wynosi 14,29cm, a nasz wzrost PKB w 2010 roku wyniósł 3,8%. W analogicznym okresie w Grecji PKB spadło o 4,5% - a ich przeciętny rozmiar to 17,73cm!

No i to dobitnie pokazuje gdzie jest mniej pieprzenia w łóżku, a więcej zapieprzu w robocie!;)

A jeśli cierpicie na jakiś kompleks z tytułu rozmiaru, możecie rano spojrzeć z dumą, że może niezbyt imponujący, ale za to dobry dla gospodarki;)

 

PS. Ciekawe czy greccy parlamentarzyści czytali ten raport?  Jeśli tak to pewnie jedna z pierwszych reform będzie dotyczyła "skrócenia" przyczyny kryzysu... I to nietrzeba specjalnych nakładów. Wystarczą ostre nożyczki. Już im współczuję:P


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (179) | dodaj komentarz

Najszczęśliwsze i najgorsze zawody...

wtorek, 08 listopada 2011 13:34

Znany i lubiany miesięcznik Forbes opublikował listę zawodów sprawiających największą satysfakcję, jak i listę zawodów będących, jak to się ładnie po angielsku mówi, pain in the ass.
Zacznę może od tej drugiej listy. Najbardziej znienawidzonym przez użytkowników zawodem jest... Dyrektor IT! Powód prozaiczny: brak szacunku od pracowników (zapewne innych działów).
Na pozostałych miejscach, z podobnych powodów (ograniczone możliwości awansu, brak motywacji, sporo nudnej i schematycznej roboty) uplasowały się następujące stanowiska:
2. Dyrektor ds. marketingu
3. Product Manager (nie wiem do końca jak to przetłumaczyć na nasz język, więc wrzucam w oryginale:))
4. Starszy specjalistwa ds. sieci komputerowych
5. Specjalista techniczny (której z dziedzin gospodarczych już nie napisali:()
6. Specjalista - elektryk
7. Prawnicy (ze względu na osoby, z którymi się zadają i długie godziny pracy)
8. Pracownicy wsparcia technicznego - chyba ich rozumiem, czasami idiotyzm staffu biurowego powala...
9. Operatorzy CNC - czyli olbrzymich maszyn produkcyjnych (wciskanie tego samego przycisku:P)
10. Menager ds. sprzedaży

Jak widać, na powyższej liście są osoby dobrze wykształcone jak i dobrze opłacane w swoich zawodach. Czyżby pieniądze szczęścia nie dawały? A może lista najszczęśliwszych zawodów pozwala jednak zarobić na chlebuś z masełkiem, kawiorkiem i francuskim szampanem rocznik 1873?

Zaczynając od końca, 10-tym najszczęśliwszym zawodem w USA jest inżynier operacyjny (nie do końca wiem o co kaman, ale piszą, że można się bawić "dużymi zabawkami" więc pewnie chodzi o inżynierów na budowach etc)
Kolejnym szczęśliwym zawodem jest pośrednik finansowy - powodem są tutaj tylko i wyłącznie pieniądze. Ponad 65% możę zarobić $90+ tys rocznie.
Kolejną, ósmą pozycję zajmują psychologowie: też nienajgorzej opłacane, ale chodzi o pomoc innym w rozwiązywaniu problemów.
Siódme miejsce to artyści - wolność w wykonywaniu pracy daje szczęście:)
Piąte i szóste miejsce to resort edukacji: nauczyciele i nauczyciele w szkołach specjalnych. Ach to przekazywanie wiedzy rozwydrzonej bandzie bachorów skupiających się na wszystkim, tylko nie na teorii Newtona. Boskie;)
Kto jest wyżej? Otóż pisarze, podobnie jak artyści cenią swobodę i możliwośc przelewania myśli na papier (jak ja teraz, tylko mi nikt za to nie płaci niestety:()
Podium otwierają terapeuci - pomoc innym daje im dziką satysfakcję.
Drugie miejsce to strażacy. Powód jak wyżej. Pewnie dlatego niektórzy podpalają domy, żeby potem móc ratować ludzi...
Pierwsze miejsce.
Zanim napiszę o jaki zawód chodzi, przypomnę, że chodzi o Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, a nie o Polskę w Europie. Tam jest w tym zawodzie nieco inaczej, choć niektóre afery przyćmić potrafią to co u nas się dzieje.
chodzi mianowicie o.... księdza! Tak, dobrze przeczytaliście, wg Forbes'a najszczęśliwsi w USA są księża! W Polsce by mnie to nie dziwiło - jeżdżenie za czyjeś pieniądze dobrą furą, inkasowanie setek czy tysięcy złotych za każdą "imprezkę", trwającą zazwyczaj 2 godziny max. Ale tam? Najwidoczniej jest jeszcze lepiej członkom tej największej mafii...

I co? Zgadzacie się z tą listą? Ja mam mieszkane uczucia, zwłaszcza co do kwestii najszczęśliwszysch zawodów, bo te najboleśniejsze to trudno się nie zgodzić. A jak się nie zgadzacie, przypomnijcie sobie jak Wy traktujecie IT;)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Do wszystkich pseudo "obrońców życia"!

poniedziałek, 07 listopada 2011 11:58

Po przeczytaniu wpisu na blogu długi pocałunek na dobranoc się z nim w pełni zgadzam, ale komentarze mnie po prostu dobijają!

Do momentu urodzenia dziecka, jest ono CZĘŚCIĄ matki i to ona (oczywiście razem z ojcem dziecka) powinna mieć wyłączne prawo do decyzji czy ciążę zachować czy nie.
Czy mając bardzo kiepsko płatną pracę (po 1tys zł na rękę/m-c) należy mieć dziecko? Żeby klepało biedę? By z zazdrością patrzyło na inne dzieci jedzące drugie śniadanie? By było wyśmiewane za ciuchy z lumpeksów? Może większość z Was tego nie pamięta, bo chodziło do szkoły w ubiegłym systemie, ale obecnie niestety trwa wyścig szczurów. Polecam obejrzenie "Galerianek" i zwrócenie uwagi na powód dla którego główna bohaterka zaczyna uprawiać seks za pieniądze.
A teraz dodajmy do tego trwałe kalectwo albo chorobę. Jeszcze gorzej...
To rodzice, w każdej sytuacji, powinni decydować czy chcą dziecko czy nie! Nikt inny go nie będzie musiał wychowywać. Ponosić kosztów. Denerwować się, przeżywać załamań czy choćby się martwić! Wy, "obrońcy życia poczętego" - skoro ludzie chcą adoptować i nie mogą to powiedzcie mi dlaczego jest tyle domów dziecka? I dlaczego są one pełne dzieci?
Przykład z parami, które chcą a nie mogą też nie trafiony - bo to oni chcą, nie ja. Więc dopóki ja nie chcę, chcę mieć możliwość decydowania.
Niestety, nie zawsze antykoncepcja działa. Czasem to ona, w połączeniu z innymi medykamentami czy niezdrowym jedzeniem może wywołać ciążę z wadami. I co? Nie chcę, ale muszę? OK, można urodzić, ale wtedy drodzy "obrońcy życia poczętego" weźcie to dziecko i wychowujcie! Gud lak i krzyżyk na drogę!

Odciąć sobie rękę mogę? Tak. Ale innej grupy komórek swojego ciała jaką jest płód już nie? Hipokryzja, czysta hipokryzja. I to najczęściej z ust tych, którzy płacą za aborcje, bo przecież księdzu nie wypada mieć dziecka...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

wtorek, 26 września 2017

Licznik odwiedzin:  985 145  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

O moim bloogu

Młody (coraz mniej), ambitny (coraz więcej) człowiek z własnymi poglądami. Nie korzystam z jednego źródła, nie ufam bezwarunkowo tylko jednej stronie, w każdej sytuacji staram się patrzeć na...

więcej...

Młody (coraz mniej), ambitny (coraz więcej) człowiek z własnymi poglądami. Nie korzystam z jednego źródła, nie ufam bezwarunkowo tylko jednej stronie, w każdej sytuacji staram się patrzeć na punkt widzenia innych i na tym opieram swoją opinię.
Czasem bezkompromisowo, czasem łagodnie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 985145

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Film

Pytamy.pl