Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 205 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Gay Car of the Year 2012

sobota, 24 listopada 2012 14:35

Różnego rodzaju rankingi cieszą się niesłabnącą popularnością od lat. Ludzie oceniają wszystko i według wszelkich możliwych kryteriów. I tak powstają informacje co lubią poszczególne grupy społeczne jak fani określonej muzyki, poszczególnych książek czy osoby o konkretnej orientacji seksualnej.

I tak od siedmiu lat serwis Ledorga skupiający międzynarodowe środowisko homoseksualnych entuzjastów zabytkowych pojazdów prowadzi ranking o dumnej nazwie Gay Car of the Year.
Osoby będące bywalcami tego serwisu głosują na ich zdaniem najlepsze auto dla geja.

 

Abstrahując od celowości rankingu, zastanawiam się nad efektem psychologicznym takiego podejścia. Osoby o odmiennej orientacji seksualnej walczą na całym świecie o akceptację ich światopoglądu, a równocześnie sami zamykają się we własnym środowisku, właśnie poprzez tego typu rankingi czy organizowanie imprezy z klasycznymi autami tylko dla gejów.

 

            Wracając do rankingu, pierwszy powstał w 2005 roku, a zwyciężył w nim wtedy Mini Convertible. Drugie miejsce zajął Aston Martin DB9, a trzecie Mercedes SLR.

            Rok później Aston wbił się na pierwsze miejsce rankingu z modelem Aston Martin DB9 Volante. Tuż za nim uplasowała się Alfa Romeo Brerea, a pierwszą trójcę zamykał Nissan Micra C+C (jak na razie jedyny zrozumiały dla mnie wybór).
            W 2007 roku, kochający inaczej (czy jest to wciąż poprawna politycznie forma?) zdecydowali, że największym lansem jest Alfa Romeo Spider, spychając na kolejne miejsca Bentley'a Continental GTC oraz Mini Coopera.
            2008 roku przydzielił zaszczytny tytuł gejowskiego auta roku Fiatowi 500, na drugim miejscu plasując Alfę Romeo 8C Competizione, a na trzecim Volvo C30 (tym autem jeździł Edward C. w wyprodukowanym w tym samym roku filmie pt. "Zmierzch" - czyżby był on łakomym kąskiem nie tylko dla nastolatek?!)
            W 2009 roku, gdy kryzys już na dobre szalał nie tylko w Stanach, ale również w Europie zachodniej, geje zdecydowali, że będą wozić zad w Alfie Romeo MiTo. A jak nie w MiTo to w VW Scirocco lub w Lancii Delta.

            Kolejny rok minął, i w 2010 roku na podium wrócił Fiat 500, tym razem z modelem cabrio czyli 500C. Potem na podium ustawił się Aston Martin DBS Volante, a kolejnym idealnym autem dla geja okazała się Toyota IQ.

            Rok temu decyzją głosującym zwyciężył Peugeot RCZ, stawiając Citroena DS3 na drugim miejscu a Alfę Romeo Giulietta na trzecim.
            W tym roku Citroen pokazał, że to on dyktuje trendy, a jego model DS4, trzymając w swoim cieniu Range Rover Evoque oraz Mini Coupe.

 

Wiele z tych samochodów jak dla mnie nie ma żadnego pierwiastka, który by je wyróżniał jako gejowskie czy nawet kobiece. Oczywiście są wyjątki jak Nissan C+C czy Citroeny z serii DS. Ale cała reszta? To po prostu dobre, sportowe samochody, zwyciężające również w rankingach nie skażonych orientacją seksualną głosujących.
Ale jeśli geje jeżdżą takimi autami - to tylko pozazdrościć...

 

Idzie zauważyć też rosnącą popularność konkursu: w 2005 roku na Mini głos oddało 90 osób, w 2012 roku na Citroena głosowało już 396 osób.

 

Może mi ktoś wyjaśni, co takiego "gejowskiego" jest Astonach Martinach (Bond był gejem?! W sumie po Skyfall można by tak sądzić...), Bentley'u Continentalu czy Alfie Romeo 8C? Bo ja niestety tego nie rozumiem.

 

Chociaż z drugiej strony - może ten ranking pokazuje, że jednak geje wcale się tak specjalnie nie różnią od przeciętnego faceta? A "kfiatki" w postaci Nissaca C+C jest po prostu wypadkiem przy pracy?

A tak w ramach ciekawostki i w sumie podkreślenia, że różnymi autami ludzie jeżdżą, fotka zrobiona w Warszawie:

 

Ponoć właściciel, osobnik płci męskiej nie ma skłonności homoseksualnych. Jeśli tak to stracił ostatnią wymówkę do takiego "tuningu" swojego auta...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Przestępstwo czy zdrowy rozsądek?

wtorek, 20 listopada 2012 5:31

W sierpniu br. TNS OBOP zrealizował badanie dotyczące kar cielesnych dla dzieci. Pragnę tylko podkreślić, że zgodnie z obowiązującym nad Wisłą prawem dzieckiem jest się do ukończenia 18. roku życia. Wg prawa kary cielesne są zabronione, czego świadome było 78% respondentów. Jednak aż 68% Polaków uważa, że są sytuacje, w których należy dać dziecku klapsa, a 38% uważa, że "lanie" jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
Poparcie dla prawa zakazującego kar wykazało 48% Polaków, jednak 42% uznało go za zły przepis.

Wszystko pięknie na papierze, ale równocześnie pozwolę sobie dla porównania przytoczyć dane policyjne dotyczące przestępstw w szkołach podstawowych i gimnazjalnych. W 2011 roku miało miejsce 28 tysięcy przestępstw (nie wykroczeń!) i jest to wynik o 7% wyższy niż w 2010 roku! W tym czasie w szkołach podstawowych i gimnazjalnych uczyło się około 3,4 miliona uczniów. W latach 2009-2011 o 93% wzrosła liczba rozbojów, o 54% liczba przestępstw narkotykowych oraz o 47% liczba bójek i pobić (tu warto zacytować Grażynę Puchalską z Komendy Głównej Policji: "przestępstw, zwłaszcza z użyciem przemocy, dopuszcza się więcej dziewczyn").

Te dwie, pozornie dalekie od siebie statystyki łączy jedno: osoba małoletnia, określana w prawie mianem "dziecko". A także należy tu dodać popularyzowany w latach 90-tych, trwający do dzisiaj, trend mówiący o "bezstresowym wychowaniu dziecka", co zazwyczaj ogranicza się do łagodzenia kar za przewinienia dziecka (z wykluczeniem całkowitym kar cielesnych!) oraz do spełniania zachcianek.

Oczywiście wiem, że "bezstresowe wychowanie" nie jest jedyną przyczyną wzrostu przestępczości wśród nieletnich, jednak jest to na pewno jeden z najistotniejszych czynników. Wielokrotnie w dyskusjach o "dorosłych" przestępcach* padają stwierdzenia dotyczące "nieuchronności kary" oraz "dotkliwość kary". To samo powinno dotyczyć dziecka. Raz można upomnieć, natomiast jeśli drugi raz dziecko (oczywiście w wieku, w którym rozumie pojęcie "dobra i zła" i wie, że rodziców należy słuchać, czyli 10+ lat) zrobi to samo, powinno już dostać w przysłowiowy tyłek.
Czy to by pomogło?

Zapewne tak.
Podobnie jak zmiana obowiązującego prawa w zakresie kilku kwestii karnych i administracyjnych, jak na przykład ujawnianie wizerunku i nazwiska. O ile jeszcze dzieci bym na początku nie piętnował, o tyle "dziecko" popełniające drugi raz to samo przestępstwo powinno trafiać od razu z imienia i nazwiska do wiadomości publicznej. Z dorosłymi skazanymi za przestępstwo umyślne bym nie czekał do drugiego razu, lecz już w momencie ogłaszania wyroku byłyby podane pełne dane, a nie Jan K.

Patrząc na statystyki przestępstw wśród nieletnich jestem prawdę mówiąc przerażony. Zwłaszcza olbrzymim skokiem w ilości tych przestępstw. Fakt, że sporo z tego jest skutkiem większej wykrywalności i większej ilości zgłoszeń, również od osób postronnych (świadków), a nie tylko ofiar - ale mimo wszystko wzrost o 7% w skali roku oznacza porażkę naszego systemu oświaty jak i służb mundurowych oraz sądowniczych...

Przy tak galopującym wzroście przestępczości niedługo będzie tak, jak to kabaret Neo-Nówka przy okazji skeczów dotyczących przygotowań do Euro 2012 zażartował:
"- Proszę mi zatrudnić całe wojsko.
- Już pracują.
- Młodocianych przestępców.
- Już pracują.
- Gimnazjalistów.
- Powiedziałem, że młodociani przestępcy pracują!"


A fakt jest taki, że mimo iż parę razy w życiu dostałem od ojca paskiem po tyłku to nie biegam teraz z nożem czy tasakiem po osiedlu, a wręcz uważam, że wyszedłem "na ludzi". Więc jednak taka metoda działa!

Chyba czas zacząć polecać nieuniknioną karę jako sposób wychowawczy. Oczywiście wszystko z umiarem, nie zamierzam namawiać do znęcania się nad dziećmi tylko dlatego, że nie posprzątały pokoju czy nie chcą jeść brukselki. Jednak np. za rozbój - kara bezwględna!

* Heinlein Robert Anson W książce z 1959 roku, "Żołnierze Kosmosu" (w Polsce znanej pod tytułem "Kawaleria kosmosu") opisał, moim zdaniem bardzo udanie, pojęcie "młodociany przestępca":

"Jeżeli chodzi o naszych młodocianych przestępców... Jako małe dzieci z pewnością nie dostali ani jednego klapsa, a później nie byli chłostani za swoje zbrodnie. Za pierwszym razem otrzymywali tylko ustną reprymendę, nawet bez rozprawy sądowej. Potem, kiedy zostali schwytani po raz piąty czy szósty, dostawali wyrok więzienia w zawieszeniu. Prawdziwa kara spotykała ich dopiero za n-tym razem, przy czym była to zazwyczaj kara więzienia, którą odsiadywali wraz z podobnymi sobie rzezimieszkami, od których uczyli się nowych sposobów popełniania przestępstw. Ci, co mieli dość oleju w głowie, żeby zachowywać się poprawnie podczas odbywania kary, mogli liczyć na przedterminowe zwolnienie.
Czasem ta farsa ciągnęła się całymi latami, podczas gdy nasz delikwent popełniał coraz
cięższe i bardziej okrutne zbrodnie, przedzielane kolejnymi odsiadkami. Aż nagle,
w dniu swoich osiemnastych urodzin, przestawał być młodocianym przestępcą, stawał
się zaś przestępcą dorosłym, by od razu trafić do celi śmierci, gdzie przez kilka tygodni lub miesięcy oczekiwał na wykonanie wyroku.(...)
Powiedziałem ci, że pojęcie „młodociany przestępca” jest wewnętrznie sprzeczne.
Przestępca” może oznaczać także „tego, który odstąpił od wykonania swoich obowiązków”,
a przecież obowiązkowość stanowi cechę ludzi dorosłych. Młodzieniec staje
się mężczyzną dopiero wówczas, kiedy zaczyna rozumieć, co to jest poczucie obowiązku
i uznaje jego pierwszeństwo przed dążeniem do zaspokojenia własnych interesów,
z którym przyszedł na świat. Nigdy nie było i nie będzie kogoś takiego jak „młodociany
przestępca”, ale na każdego, kto mógłby nim być, przypada jeden lub więcej dorosłych,
co albo nie wiedzą, na czym polegają ich obowiązki, albo nie są w stanie ich wykonywać."
[Tekst zaczerpnięty z książki w przekładzie Ireny Lipieńskiej.]
Mimo, że to tylko fikcja literacja, w dodatku z lat 60-tych zawiera w sobie mnóstwo prawdy!


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Koniec świata odwołany!

środa, 14 listopada 2012 13:48

The Times, 14 listopad 2012, wydanie wieczorne*

"W dniu dzisiejszym, na prawie pięć tygodni przed przewidzianym przez starożytnych Majów końcem świata, który został zaplanowany na 21 grudnia 2012 roku, została zwołana niezwykła konferencja prasowa w Zurichu.

Szwajcaria jest od lat uznawana za kraj banków i czekolady, tak więc nic dziwnego, że właśnie tam zjechali się przedstawiciele świata finansowego, by przedyskutować kwestie związane z końcem świata.

Skutkiem trzydniowej konferencji zostało wydane oświadczenie, które transmitowały wszystkie najważniejsze telewizje współczesnego świata. Plotki mówią, że nawet media irańskie, chińskie i północno-koreańskie transmitowały konferencję na żywo - bez opóźnień i cenzury.

Prezes Banku Światowego, Jim Yong Kim odczytał stanowisko przedstawicieli wszystkich banków operujących na świecie. W treści oświadczenia możemy się dowiedzieć, że ogół populacji ziemskiej wciąż posiada niespłacone kredyty i pożyczyki, w związku z czym instytucje finansowe nie wyrażają zgody na planowany na 21 grudnia 2012 roku koniec świata. Koniec świata może nastąpić dopiero w momencie wygaśnięcia wszelkich zobowiązań populacji świata wobec banków i innych instytucji finansowych. W dokumencie znalazła się też wzmianka m.in. o giełdowych kontraktach terminowych, których realizacja przypada na okres po 21 grudnia, w związku z czym, cytuję, "inwestorzy ponieśli by nieuczciwą i zupełnie zbędną stratę w związku z brakiem mozliwości zrealizowania kontraktów po końcu świata."

Na sam koniec prezes Kim wezwał światowe organizacje, między innymi Organizację Narodów Zjednoczonych (ONZ), Unię Europejską (UE), Organizację Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO), Organizację Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC), Organizację Narodów Zjednoczonych do Spraw Oświaty, Nauki i Kultury (UNESCO), Wspólnotę Niepodległych Państw (WNP) oraz Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) do podjęcia wszelkich działań zapobiegających końcu świata dnia 21 grudnia 2012. Równocześnie przedstawiciele środowisk finansowych żądają, by przy ustalaniu nowej daty końca świata zapoznano się z ich stanowiskiem wobec proponowanych dat.

W przypadku braku realizacji postulatu ujętego we wniosku, zapowiedziano surowe konsekwencje, do zawieszenia wszelkich operacji finansowych na świecie od dnia 21 grudnia 2012 włącznie.


Na reakcję wezwanych do tablicy organizacji nie trzeba było długo czekać. Przewodniczący Komisji Europejskiej, José Manuel Durão Barroso, w czasie pilnego wystąpienia zaledwie w piętnaście minut po konferencji prasowej finansistów zobowiązał się w imieniu Unii Europejskiej do odroczenia na czas nieokreślony końca świata, wzywając do uczynienia tego samego pozostałe organizacje i narody.
Pytany o powód decyzji i pozycję służalczą wobec bankierów, odparł krótko:
"Jeden dzień przestoju na rynkach finansowych grozi światowym kataklizmem i zamieszkom ulicznym na niewyobrażalną, globalną skalę."

W ciągu kolejnych dwóch godzin zdecydowana większość świata poparła Przewodniczącego Barroso odwołując koniec świata. Jako ostatni wystąpienie miał prezydent Rosji, Władimir Władimirowicz Putin, którego wypowiedź również transmitowano na cały świat:
"Zdecydowaliśmy o odwołaniu końca świata na terenie Federacji Rosyjskiej, ale jest to czynione wyjątkowo, w geście solidarności z resztą świata. Wszelkie kolejne próby szantażu narodu rosyjskiego przez organizacje finansowe zostaną zakończone w sposób bezkompromisowy."


Świat, obawiając się skutków gospodarczych gdyby bankierzy zrealizowali swoje groźby, odetchnął z ulgą.

Jednak nie wszyscy...

Pan Heniek z Pcimia Górnego jest wyraźnie niezadowolony z decyzji finansistów i polityków:
"Panie, to myśmy z Zochą już świniaka ubili i uwędzili, by ten koniec świata przetrwać, nawet wnuczkom już dżemików do tej stolycy nie dajem, mimo że co tydzień przyjeżdżają. A tu taka afera, panie, szkoda gadać..."
I poszedł do stodoły z widłami zarzuconymi na ramię.

Wypowiedzi dla naszego dziennika nie odmówił też prezes największej opozycyjnej partii w Polsce, Jarosław K.:
"Sprawdzimy czy premier Tusk miał prawo samodzielnie decydować w imieniu narodu. Naszym zdaniem o odwołaniu końca świata w Polsce powinni zdecydować wszyscy obywatele w referendum. Powołamy komisję sejmową pod kierownictwem Antoniego Macierewicza by wyjaśniła tę sprawę. Nie wykluczamy, że miał miejsce zamach."

Ale nie zważajmy na słowa malkomentów, tylko cieszmy się, że odpowiedzialne decyzje naszych polityków uchroniły nas od kolejnej zapaści gospodarczej!

Tylko trochę szkoda, bo ten koniec świata mógłby być całkiem widowiskowy..."


=====================================================================

* powyższy tekst stanowi fikcję literacką mojej skromnej osoby :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

Prawdziwa Niepodległość

poniedziałek, 12 listopada 2012 13:43

Wczoraj był 11 listopada. Jak w roku ubiegłym, po stolicy przeszły manifestacje: dwie skrajnie polityczno-społeczne i jedna, miała być narodowa, pod przewodnictwem prezydenta RP (wybranego w demokratycznych wyborach!).

O ile w przeciwieństwie do ubiegłego roku, manifestacja "lewacka" (że się posłużę popularnym medialnie określeniem) obyła się spokojnie, o tyle "narodowcy" pokazali całej Polsce, a zapewne i światu, w dodatku paradoksalnie, że Polska jest bardzo, ale to bardzo niepodległa. A zwłaszcza oni, obywatele polski (tysiąca węgierskich narodowców nie liczę) są niepodlegli!

Nie podlegają obowiązującemu prawu.

Nie podlegają obowiązującej, powszechnej i (po raz kolejny przypominam) wybranej w demokratycznych wyborach władzy.

Nie podlegają nawet swoim przywódcom, których rzekomo reprezentują, ignorując zupełnie prośby o spokój.

Za to potrafią stwierdzić, że wszelkie zamieszki wywołało paru policjantów (sic!) w kominiarkach. Ciekaw jestem czy mają jakieś dowody?

Poza tym jak są tacy niewinni to dlaczego:
a) ich członkowie nosili kominiarki podczas tej manifestacji? Gdyby ich nie mieli, a jedynie mieliby je policjanci to byłoby oczywiste kto zaczął bójkę
b) dlaczego, jako przykładni i praworządni obywatele, za jakich się uważają, nie dokonali obywatelskiego aresztowania prowodyrów zadymy w kominiarkach? Nawet jak byli uzbrojeni to przecież P99 mieści maksymalnie 15 sztuk amunicji w magazynku, więc z 50 tys manifestantów (podobno) zbyt wielu by nie wystrzelali. A tak? Dokonać aresztowania, przekazać w ręce umundurowanych policjantów i dalej spokojnie demonstrować
c) czy to policjanci posiadali race, które tak ładnie widać na zdjęciach i filmach? Bo z tego co pamiętam to polskie prawo zabrania posiadania materiałów pirotechnicznych (np. rac) podczas imprez masowych i manifestacji, a więc dlaczego ta patriotyczna i praworządna młodzież posiadała te materiały? O rzucaniu ich w stronę policji nie wspomnę...
d) i ostatnie: dlaczego chcą kraju sprawiedliwego i prawego tworzą kontrmanifestację i zmieniają trasę przejścia by krzyżowała się z manifestacją osób o innych poglądach politycznych? Będąc kwiatem i przyszłością narodu ta młodzież na pewno chciała uniknąć konfliktów, wierząc w moc słowa Bożego i umiejętność negocjacji za pomocą słów, nie pięści, bo przecież "Prawdziwym Polakom" nie przystoi argumentować swojego zdania pięścią przy wydatnej agitacji za pomocą płytki chodnikowej albo kija bejsbolowego...

Niestety, w tej sytuacji obawiam się, że jedynym rozwiązaniem na takie bydło byłby porządny, ciężki karabin maszynowy. Zwłaszcza, że sami się zebrali w jednym miejscu - parędziesiąt serii, problem mniejszy. A pogrzeby na koszt państwa wyszłyby i tak taniej niż szkody, które poczynią społeczeństwu przez następne parę lat życia...

Jednak biorąc pod uwagę, że żyjemy w państwie prawa, to dlaczego zwyczajnie nie nakazać (dwukrotnie, żeby nie było) osobom pokojowym opuszczenia zgromadzenia (przy okazji legitymując) a pozostałych ostrzelać z armatek wodnych i gumowych kul? Sądzę, że to by ich szybko nauczyło.
A osoby poszkodowane na skutek tych działań policji powinny przy wypisie ze szpitala otrzymać rachunek. Zawierający również koszt interwencji policji i sprzątania miasta (w tym roku koszt samego sprzątania wyniósł 30 tysięcy złotych!)


Personalnie mam nadzieję, że za rok na 11 listopada będzie napier###ać deszcz i chulać wiatr. Wtedy może mniej bydła ze zwykłego lenistwa wyjdzie na ulice...



PS. Wybaczcie, że znów negatywnie, ale niestety mnie trafia na widok takiego skur... jakie reprezentują te bandy.


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (10) | dodaj komentarz

wyrób autostradopodobny

wtorek, 06 listopada 2012 15:51

Publicznie i oficjalnie cofam to co mówiłem na temat dróg oznaczonych w Polsce jako autostrady. Nie jest to wyrób autostradopodobny, tylko dobrze funkcjonująca droga!

 

Potwierdzeniem tego może być zarówno spokojna podróż z końcem września z Warszawy pod Zieloną Górę, gdzie 80% tej drogi pokonaliśmy właśnie autostradą A2, osiągając czas całkowitej podróży 4,5 godziny czyli średnią około 100km/h (włącznie z częścią trasy poza autostradą!), a także moja wczorajsza podróż z Poznania do Warszawy, gdzie dystans pomiędzy bramką Poznań Krzesiny a końcem autostrady w Warszawie pokonałem poniżej dwóch godzin (a kto powiedział, że przepisowo?;-)). Kosztowo też wcale źle nie było, bo 38zł za zaoszczędzoną godzinę czy nawet dwie. A przy jeździe ekonomicznej to może nawet wyjść na plus...

Tak więc A2 sprawdzone, działa i jest dobrze - polecam...


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (11) | dodaj komentarz

wtorek, 26 września 2017

Licznik odwiedzin:  985 180  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O moim bloogu

Młody (coraz mniej), ambitny (coraz więcej) człowiek z własnymi poglądami. Nie korzystam z jednego źródła, nie ufam bezwarunkowo tylko jednej stronie, w każdej sytuacji staram się patrzeć na...

więcej...

Młody (coraz mniej), ambitny (coraz więcej) człowiek z własnymi poglądami. Nie korzystam z jednego źródła, nie ufam bezwarunkowo tylko jednej stronie, w każdej sytuacji staram się patrzeć na punkt widzenia innych i na tym opieram swoją opinię.
Czasem bezkompromisowo, czasem łagodnie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 985180

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Film

Pytamy.pl