Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 205 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Ziemia na horyzoncie!

piątek, 30 grudnia 2011 21:47

Na Morzu Czerwonym pojawiła się nowa wyspa. Zwolenników teorii spiskowych informuję, że to nie jest Atlantyda powracająca do świata po wiekach zatopienia, a zupełnie nowy ląd powstały na skutek erupcji wulkanu.

Otóż w wyniku przesunięć płyt tektonicznych afrykańskiej i arabskiej w okolicach dziesięciu innych wysp pochodzenia wulkanicznego, w pobliżu wysp Haycock i Rugged, szybko zastygająca lawa wulkaniczna (dochodząca do 1400 stopni Celsjusza w momencie erupcji) utworzyła nowy ląd. Była to pierwsza zaobserwowana i całkowicie potwierdzona przez naocznych świadków (jemeńskich rybaków) erupcja wulkaniczna w tym rejonie od 1824 roku. Zgodnie z relacjami świadków, słup lawy miał około 30 metrów wysokości ponad poziomem morza!

W chwili obecnej wyspa ma powierzchnię około 500 metrów kwadratowych i zdaniem NASA wciąż rośnie. Biorąc pod uwagę, że erupcja miała miejsce 19 grudnia, oznacza to, że lawa wciąż się wydostaje ze szczeliny pomiędzy płytami tektonicznymi.
Zdaniem naukowców, od 2005 roku cały obszar zbiegu tych dwóch obszarów tektonicznych jest niestabilny i może dochodzić do kolejnych erupcji, których jednym ze skutków może być znaczne powiększenie nowopowstałego lądu.

Zdjęcie zostało zrobione przez satelitę NASA.

Jak wiemy niektóre powulkaniczne wyspy są obecnie bardzo interesującymi miejscami, jak np. Hawaje. Czy tak będzie i teraz? Przekonamy się...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Czy myślenie u ludzi to taki problem?!

piątek, 30 grudnia 2011 15:09

Po prostu ręce opadają i to niżej niż do ziemi... Czytam różne rzeczy, różne komentarze i opinie. Z częścią się zgadzam, z częścią absolutnie nie. Ale niektóre rzeczy, czasem wręcz "promowane", po prostu wbijają w ziemię niczym kowadło spadające na głowę kojota ("Looney tunes" - jakby ktoś nie wiedział o co kaman:P)

Oto pierwszy przykład:

Lista produktów na tej liście jest naprawdę ciekawa, ale również całkowicie błędna. Dlaczego?

1) Produkcja dóbr zarówno tych z lewej jak i z prawej odbywa się częściowo bądź całkowicie w Polsce, a częściowo za granicą. Tak więc pod tym względem lista jest błędna. Milka jest obecnie produkowana w Jankowicach.

2) Kapitał tych produktów również jest źle rozpisany - o ile Frugo jest całkowicie polskie od początku do końca, o tyle już Tymbark należy do międzynarodowego koncernu mającego źródła w Polsce, jednak ciężko stwierdzić obecnie czy 100% kapitału jest nadal w polskich rękach... Podobnie jak E. Wedel należący do obcego kapitału, obecnie japońskiego konsorcjum.

3) Te produkty (wszystkie) są sprzedawane w sklepach, które płacą podatki w Polsce, zatrudniają Polaków i mieszczą się w Polsce. Dostarczają je polscy kierowcy, ładują je do ciężarówek polscy magazynierzy, a roślinki niezbędne do ich produkcji zapewne wyrosły w Polsce - bo eksportujemy całe mnóstwo półproduktów zarówno na zachód jak i wschód.

4) W całej Europie w każdej praktycznie fabryce pracują jacyś nasi rodacy. W niektórych istnieją wręcz polskie zmiany, gdzie w pewnych godzinach tylko prezes mówi po angielsku, a cała reszta klnie po naszemu;)

To tyle w samym opisie powyższego demota. Teraz jeszcze jest kwestia jakości. Całkiem niedawno znajomy skontrolował swoich pracowników, Polaków oczywiście, w czasie nocnej zmiany. Okazało się, że co noc maszyna produkcyjna "przypadkiem" się "psuje" i mają dwie godziny przerwy ekstra. Na koszt szefostwa, prawda? Pomijam już fakt, że nasi potrafią z zakładu pracy wynieść wszystko, z papierem toaletowym włącznie. Czy jeśli w podobnej cenie (albo i niższej) mam produkt lepszej jakości to mam się "zadowolić" gorszym, byleby wspierać Polaków? Jak dla mnie chore podejście...
Drugą kwestią, która jest równie powalająca to poniższy demot:

Co do prawdziwości danych w zestawieniu wątpliwości nie mam. Dziwi mnie jedynie podniecanie się tymi kwotami - przecież koszty życia za granicą są wielokrotnie wyższe!

Dla przykładu podam Wielką Brytanię, gdzie spędziłem 4 lata, dzień-w-dzień, więc pojęcie pewne mam... W Anglii pracuje się też średnio 40h/tydzień, zarobki na poziomie 10 000zł brutto miesięcznie (łagodnie zakładając 5zł=1 funt). Koszty? Wynajem przeciętnego, dwupokojowego mieszkania w Londynie poza centrum, w drugiej strefie (z 6 podstawowych) to koszt około 5 000 złotych, z rachunkami (jak ktoś jest oszczędny). Chleb taki normalny, z piekarni (znany nam wszystkim) kosztuje około 6zł za 600g. W marketach zazwyczaj jest dostępny tylko tzw. tostowy - czyli kwadratowy, krojony, w worku w cenie od 4 do 8 zł za bochenek (wagowo od 0,4 do 0,8kg). Hmm, czyli już mamy koszt 50% więcej i to tylko na chlebie... Lecieć dalej? Proszę bardzo. Masło, które w Polsce kupuję za 5zł, w Anglii kosztowało mnie 10zł za dokładnie to samo opakowanie. I tam było to jedno z tańszych (mówię o maśle, nie tłuszczu do smarowania). Owoce? 10zł za pomarańcze w szczycie sezony, gdy w Polsce w tym czasie się płaci 4zł maksymalnie za kilogram.
Poprzestanę na tym, choć wymieniać można by długo, a ceny z ciekawości porównałem przed chwilą - ze stroną Tesco i Sainsbury's w Wielkiej Brytanii, więc moje wnioski są jak najbardziej aktualne

Co trzeba stwierdzić, to fakt, że na najdroższych produktach za granicą jest taniej. I to jest kolosalna różnica, bo za średnią krajową w Polsce się kupi jedno auto, za średnia krajową w UK się kupi cztery takie auta... Ale czy częściej kupujemy chleb czy samochody? I tu sobie sami odpowiedzcie na to pytanie, a także czy takie porównania, pokazujące tylko tą jedną stronę medalu mają jakikolwiek sens?! Dla mnie nie...

A wszystko to promowane przez jeden z najpopularniejszych w ostatnim czasie serwis jakim są Demotywatory.pl - promowanie ograniczonego myślenia, czy wręcz kretynizmu ma chyba jakiś głębszy cel, zwłaszcza, że strona jest wyjątkowo popularna u młodych ludzi, których pogląd na świat dopiero się kształtuje. Ciekawe tylko jaki ma być tego sens, bo nie jest to ani zabawne, ani cyniczne...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

ach te kobiety...

czwartek, 22 grudnia 2011 11:39

Oto do jakich "gróźb" trzeba się posuwać, żeby kobiecie prezent sprawić;-)

 

Jose (11:16:23):
jestem chyba szurnięta :/ właśnie patrzę za takimi samymi szpilkami od staszewskeigo jakie mam i się zastanawiam czy 180zł to drogo...

Dark Lord (11:16:37):
daj linka

Jose (11:16:49):
identyczne jakie mam

Dark Lord (11:28:54):
no wiem, ale daj linka

Jose (11:29:00):
a po co :P

Dark Lord (11:29:03):
to rozwiążę Twoje wątpliwości :D

Jose (11:29:10):
no way :P

Dark Lord (11:29:16):
one way chyba :P
nie wkurzaj mnie, bo kupię ekspres do kawy za 4 tys :P
bierz buty pókim dobry :D

Jose (11:30:13):
spadaj :P


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Studencki Poradnik Seksualny Harvardu*

czwartek, 22 grudnia 2011 9:34

Harvard to jeden z najsłynniejszych, obok Oxfordu i Cambridge, uniwersytetów na świecie. Założony 8 września 1636 roku, wpierw jako college, a od 1780 roku jako uniwersytet. Marzenie wszystkich prymusów na świecie;)
Jednak jak pokazały najświeższe informacje, tzw "kujony" to też ludzie (wow) o takich samych (prawie:P) potrzebach!
Otóż któryś z tych "dziobaków" i "jajogłowych" wrzucił do sieci "The How To Guide for (Romantic) Relationships at Harvard" (w wolnym tłumaczeniu w stylu polskich tłumaczy list dialogowych w amerykańskich filmach będzie to: "Studencki Poradnik Seksualny Harvardu"*).
Szok? Niedowierzanie? Że studenci tak elitarnej uczelni zajmują się seksem?! Nie no, bez przesady - obecnie na tej uczelni studiuje małe miasteczko - bo prawie 20 tys studentów! To chyba jacyś "normalni" ludzie też się mogą tam trafić, co nie? W końcu nie samym podręcznikiem człowiek żyje:P
A wracając do samego SPSH - otóż poradnik składa się z 200 (!) punktów, których stosowanie zapewnia udany podryw i satysfakcjonujące życie erotyczne.
Nie dziwi, że autorzy (studenci oczywiście) upodobali sobie pozycję 69 ("69. 69 69.69. 69 69. Kochaj się w pozycji 69"). Natomiast co mnie bardzo zaskoczyło, podręcznik poleca kontakty homoseksualne ("Spróbuj kontaktów homoseksualnych. Dlaczego nie? Wszyscy to robią!"), bo "wszyscy tak robią". Rany, jak ja się cieszę, że nie jestem "wszyscy"...

Co jeszcze ciekawego można w nim wyczytać? Parę przykładów:
1. "Trenuj, byś mógł pokonać swojego partnera w walce wręcz" (a jak czytają to obie osoby w związku?:P)
2. "Nie bój się eksperymentowania. Seksualne zabawki nie są tylko dla znudzonych ludzi"
3. "Trójkąty - tylko wtedy, gdy twój związek jest wystarczająco stabilny. W przeciwnym razie lepiej kochać się czwórkami" (hmmm...)
4. "Rób to jak twój stary" (hę?)
5. "Rób to jak twoja mama" (?!)
6. "Po wszystkim najlepszy jest masaż. Masuj nago" (przed wszystkim też;))
7. "Przytulanie. Suki kochają przytulanie. Przytulanie jest najlepsze" (przed czy po?)
8. "Ludzie, zwierzęta i przedmioty nieożywione nie wychodzą od razu po seksie. Naucz się przytulać" (tu jest jasne - po:P)
9. "Seks analny na pierwszej randce prawdopodobnie nie jest dobrym pomysłem. Poczekaj z seksem analnym do drugiej randki" (hmmm, coś w tym jest:P)
10. "Nigdy się nie zakochuj. Miłość wszystko niszczy!" (bo już nie można zaciągać do łóżka wszystkiego co się rusza?)
11. "Nie strać dziewictwa na tylnym siedzeniu samochodu" (bo krew ciężko schodzi z tapicerki:P)
12. "Nie kochaj się w pozycji misjonarskiej" (why not??)
13. "Nie uprawiaj seksu oralnego w łazience" (again: why not?!)
14. "Co najmniej raz spędźcie cały dzień w łóżku" (i to jest świetny pomysł:D)
15. "Analnie kochaj się tylko pod prysznicem. Idąc pod prysznic zakładaj klapki" (ach te wspólne, koedukacyjne łazienki... cholera wie co jest na płytkach:P)

Parę porad dotyczących ogólnych relacji międzyludzki (nie tylko seksualnych) też się w tej "publikacji" znalazło:
- "Pamiętaj o małych rzeczach - jak egzaminy i dużych - jak urodziny" (nawet jeśli ktoś twierdiz, że nie lubi urodzin albo dostawać prezenty;))
- "Od czasu do czasu mów komplementy. Nie przesadzaj jednak" (hehe)
- "Narkotyki przysparzają radości. Drogie? Tylko na Cambridge!"(nie ma to jak pojechać "konkurencji";))
- "Trzymajcie się za ręce ze splecionymi palcami. Tak robią zakochani"
- "Powiedz dziewczynie, że jest piękna" (tylko pod warunkiem, że tak jest naprawdę...)

I co? Czujecie się jak studenci Harvardu czy nie? A może pora postarać się o stypendium tam? W końcu statystyki mówią, że kobiet jest więcej niż facetów, więc na Harvardzie studiuje ponad 10 tys kobiet - potencjalnych czytelniczek tego poradnika...


* polski tytuł wymyśliłem sam;)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

Prezydent Polski, ale nie Polaków

niedziela, 18 grudnia 2011 9:33

Napoleon Bonaparete (ten pierwszy, najważniejszy) określał siebie mianem Cesarza Francuzów, a nie Francji co stanowiło bardzo dobre zagranie zarówno marketingowe jak i polityczne (propagandowe). Później żadnemu z jego naśladowców (a parę osób pretendowała do określenia "następcy Napoleona" również przybierając jego imię) się nie udało odnieść takiego sukcesu jak Bonapartemu. Nie mówiąc już o uwiecznieniu Napoleona w treści polskiego hymnu narodowego.
Ale oczywiście nie można być w pewnej opcji politycznej nie sięgając po szczytne historie by je następnie zbrukać. Mówię tu o niedawny "Gościu Radia Zet" kiedy to w jednym z tych z "złych" i "niepolskich" mediów gościł p. Adam Hofman (bardzo polskie nazwisko swoją drogą) z PiS.
Otóż abstrahując od wszystkich innych kwesti które wypowiadał, w rozmowie z p. Moniką Olejnik padły też słowa, że pan prezydent Komorowski jest prezydentem tylko części Polaków, a śp. Lech Kaczyński był prezydententem wszystkich Polaków.
Załóżmy na początek, że p. Hofman się nie przejęzyczył (i nie chciał powiedzieć, że śp. Lech Kaczyński był prezydentem Wszechpolaków), a to oznacza, że jeśli przyłożyć miarę p. Hofmana do oceny wyników demokratycznych wyborów prezydenckich, nastapiło publiczne pomówienie!
Już wyjaśniam co i jak, na swoim przykładzie. Otóż jako obywatel polski zarówno wg paszportu jak i pochodzenia od minimum XIX wieku, uznaję wyniki demokratycznych wyborów zarówno prezydenckich jak i parlamentarnych jak i samorządowych czy euro-parlamentarnych. Co oznacza, że zarówno p. Kaczyński jak i p. Komorowscy są w gronie Prezydentów Rzeczypospolitej Polskiej. Co do tego nie mam wątpliwości i historia także ich nie ma.
Ale jeśli p. Hofman neguje wyniki wyborów i twierdzi, że p. Komorowski nie jest prezydentem wszystkich Polaków to jakim prawem może twierdzić, że śp. Lech Kaczyński był prezydentem wszystkich Polaków?! Jeśli chcemy taką miarę przykładać, to niestety śp. Lech Kaczyński nie był moim, jednego z obywateli Polski, prezydentem, co oznacza, że nie był prezydentem wszystkich Polaków! A to już podpada pod publiczne pomówienie, zagrożone sankcjami przewidzianymi w kodeksie karnym!

Tak więc panie Hofman! W tej chwili się jeszcze zastanawiam nad złożeniem odpowiedniego wniosku do prokuratury, jednakże na pewno w tej chwili, publicznie, zarzucam Panu kłamstwo i pomówienie! Śp. Lech Kaczyński nie otrzymał 100% głosów wszystkich uprawnionych do głosowania, ani nawet 100% głosów osób uprawnionych, które wzięły udział w głosowaniu - a to oznacza, że pod żadnym pozorem nie wolno ani Panu, ani nikomu w tym kraju zawłaszczać parafrazowanego tytułu napoleońskiego ani tym bardziej przypisywać go osobie, która nigdy mojego poparcia nie miała!

podpisano: Obywatel Polski od urodzenia.

 

PS. Link do oryginału wypowiedzi p. Hofmana z 14 grudnia 2011 roku zarejestrowanego w studiu Radia Zet: gazeta.pl


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

wtorek, 26 września 2017

Licznik odwiedzin:  985 178  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O moim bloogu

Młody (coraz mniej), ambitny (coraz więcej) człowiek z własnymi poglądami. Nie korzystam z jednego źródła, nie ufam bezwarunkowo tylko jednej stronie, w każdej sytuacji staram się patrzeć na...

więcej...

Młody (coraz mniej), ambitny (coraz więcej) człowiek z własnymi poglądami. Nie korzystam z jednego źródła, nie ufam bezwarunkowo tylko jednej stronie, w każdej sytuacji staram się patrzeć na punkt widzenia innych i na tym opieram swoją opinię.
Czasem bezkompromisowo, czasem łagodnie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 985178

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Film

Pytamy.pl