Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 205 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Co kradną?

niedziela, 09 czerwca 2013 14:12

Dla odmiany dzisiaj nie będzie o politykach;)

Większość z nas kupuje samochody z myślą o cenie początkowej, spalaniu, czasami cenie części i innych kosztów eksploatacyjnych tudzież ze względu na wygląd danego samochodu.
Jest jednak jeszcze jeden element, który należy wziąć pod uwagę przy zakupie auta, a mianowicie jego popularność wśród amatorów cudzej własności.

Dlatego warto zapoznać się z ubiegłoroczną statystyką policji na temat kradzionych aut. Poniżej lista 12 modeli, które cieszą się w zasadzie niesłabnącą popularnością. Nie ma rozróżnienia na kolejne wersje tych modeli, ale myślę, że jest ono zbędne.

TOP12 złodziejskiej listy otwieja Toyota Corolla. Zgodnie z danymi policji w 2012 roku zaginęło bez wieści 210 sztuk tych samochodów.
Jedenaste miejsce zajął Ford Mondeo (po raz pierwszy w historii Ford pojawia się na liście najczęściej kradzionych aut) z wynikiem 216 skradzionych sztuk.
Złodziejską dziesiątkę otwiera niemiecka technologia: Volkswagen Touran, którego skradziono 269 sztuk.
O włos Tourana wyprzedziło Audi A3, mające 270 zaginięć na koncie
ósme miejsce należy do chyba najpopularniejszego auta flotowego w Polsce: Skody Octavii, której 271 sztuk zmieniło właściciela w sposób nielegalny.
Siódme miejsce zajmuje inny przedstawiciel koncernu VAG: Seat Leon. 272 sztuki to wynik zbliżony do poprzedników, ale to wciąż 3/4 auta ginące każdego dnia...
Szóste miejsce zajmuje Fiat Cinquecento. Tak proszę Państwa, w 2012 roku skradziono 303 sztuki tego miejskiego autka sprzed lat. Zapewne nie bez znaczenia jest fakt, że jest to najłatwiejsze do ukradzenia auto w tym zestawieniu!
Na piątym miejscu azjatycka technologia: Honda Civic z wynikiem 306 sztuk.
Czwarte miejsce to "awans" z 5. miejsca w 2011 roku i przypadło Audi A6, które z wynikiem 332 sztuk uplasowało się tuż za...
...Audi A4 znajdujące się na trzecim miejscu. w 2012 roku zaginęło 690 sztuk tego modelu. Prawie dwie sztuki dziennie!
Drugie miejsce zajmuje Volkswagen Passat. Jest to spadek w porównaniu do 2011 roku, jednak wciąż ginie go sporo, bo ubiegłoroczny wynik tego modelu to 915 sztuk!
Pierwsze miejsce ze sporą przewagą nad pozostałymi uczestnikami zajął Volkswagen Golf. Uzyskany wynik 1128 sztuk czyni go niekwestionowanym faworytem tego zestawienia. Jest to też jedyne auto z czterocyfrowym wynikiem!


Dlaczego o tym wspominam? Otóż w roku 2012 dokonano w sumie 15 424 kradzieży aut. A w tej liczbie zawiera się 5182 sztuki powyższych modeli. Biorąc pod uwagę mnogość aut na polskich drogach i parkingach, jest to olbrzymia liczba, bo stanowiąca aż 33% wszystkich kradzieży!! Inna sprawa to fakt, że wśród dwunastu najczęściej kradzionych aut aż osiem należy do niemieckiego koncernu VAG! A to właśnie Skody i Volkswageny są najczęściej kupowanymi autami między Wisłą a Odrą, zarówno jeśli mówimy o nowych jak i używanych samochodach.

Więc warto chyba i te dane brać pod uwagę przy decyzji o wyborze następnego auta...

Wykrywalność sprawców wynosi nieco mniej niż 25%. Ale nawet jeśli sprawca zostanie złapany, a odszkodowanie wypłacone to i tak w choinkę nerwów i problemów mamy, z brakiem auta na czele...


Podziel się
oceń
83
26

komentarze (49) | dodaj komentarz

dorzuć Rostowskiemu...

sobota, 08 czerwca 2013 6:08

Zdaje mi się, że już nie raz narzekałem na kwestię ustawienia policji tudzież fotoradarów między Wisłą a Odrą. Tym razem też ponarzekam, bowiem polecenie komendanta jest rzeczą świętą i należy go przestrzegać, mimo że zagrożenia jako takiego brak...

 

Rzecz miała miejsce we wtorek. Nasza duma narodowa (bynajmniej nie o stadion mi chodzi) czyli praktycznie ukończona już autostrada A2. Odcinek prywatny, podlegający firmie Autostrada Wielkopolska, a dokładniej: punkt poboru opłat.

Dla osób nie korzystających z przybytku jaki jest autostrada wyjaśnię pokrótce jak wygląda odcinek przy bramkach poboru myta za drogę wybudowaną za nasze podatki: otóż jakieś 600m przed bramkami pojawiają się znaki stopniowo ograniczające prędkość. Z bazowych na autostradzie 140km/h najpierw dostajemy obowiązek wyhamowania do 120km/h, po stu metrach stoi znak z z ograniczeniem do 100km/h, kolejne sto metrów dalej postawione jest kółko z liczbą 70, by za kolejne sto metrów dopuszczalna prędkość spadła do 40km/h. Po ostatnim znaku następuje jakieś dwieście metrów drogi wielopasmowej i są bramki.

Aktywni kierowcy zapewne znają pojęcie hamowania silnikiem, kiedy to redukujemy bieg i pozwalamy autku wytracić prędkość bez konieczności używania pedału* hamulca. Takiż to manewr zastosowałem w tym momencie. Jednak pomimo masy auta przekraczającej tonę, auto nie hamuje do wymaganej znakami prędkości w ten sposób. Ponieważ widać było, że nie ma tłumu oczekujących, wiedziałem, że spokojnie sobie wyhamuję przed bramką.

To był błąd.

 

Obok bramek bowiem ustawili się panowie (a raczej pan i pani) niebiescy w srebrnej Alfie i z laserową zabawką się zabawiali.

 

Nie muszę chyba wspominać, że na wspomnianej siedemdziesiątce tudzież czterdziestce nie miałem oczekiwanej prędkości? Zaraz po opłaceniu za przejazd drogą wybudowaną z moich podatków zostałem zatrzymany.

 

O tyle miło, że Pan policjant rozumiał bezsensowność polecenia służbowego jakim było suszenie w tym miejscu i dostałem dolną wartość z taryfikatora, to jednak generalnie rzecz biorąc dlaczego jadąc autem przez ponad 700km (Koszalin -> Szczecin -> Gorzów Wlkp -> Warszawa), wjeżdżając do w/w miast widziałem tylko jeden patrol kontrolujący prędkość i to właśnie na autostradzie?! Mimo, że po drodze mijałem kilkanaście(!) szkół (przypominam - był wtorek, dzień roboczy i szkolny!), przy żadnej nie było panów sprawdzających prędkość. Czyżby powodem było to, że na autostradzie jednak jedzie się szybciej i na sztucznym ograniczeniu (bo i tak wszyscy zwalniają przed bramkami, ograniczenie prędkości nie jest tam potrzebne) można więcej zarobić? Oj, chyba tak...

 

Tak czy inaczej - dziękuję Panu policjantowi za pozytywne podejście do obywatela. Wierzę, że dzięki temu mandatowi Pan policjant nie zostanie opieprzony przez komendanta za "nieskuteczność" pomiarów, a mój portfel też za bardzo nie ucierpi :)

A do władz policyjnych apel: nie jesteście od poprawiania sobie statystyk! Waszym obowiązkiem jest zapewniać bezpieczeństwo obywatelom. A jeśli nie można tego zrobić wszędzie, to należy to robić tam, gdzie jest większe zagrożenie dla bezpieczeństwa, a nie dla wpływów budżetowych!


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

płacę i płacę, a kto mi zapłaci?!

czwartek, 06 czerwca 2013 0:15

Drodzy obywatele, czy jesteście gotowi?

Portfele w dłoń i na początek 6 tysięcy bezzwrotnej zapomogi!

 

Dlaczego?

 

Otóż jak co roku przyszły ulewy, rzeki wezbrały, pola zalały...

Coś nowego? Raczej nie, bo skoro nawet ja pamiętam co się działo w 1997 roku i od tamtego czasu co roku to w końcu żadna nowość to nie jest...

Już wtedy mówiono, że rolnicy powinni powykupywać ubezpieczenia, by uniknąć strat i wyciągania ręki po państwo... tfu, nasze pieniądze.

Tak, dokładnie tak drodzy obywatele - pieniądze "państwowe" biorą się z naszych pieniędzy. Podatek dochodowy, podatek VAT, akcyza etc to nasze pieniądze.

 

Wracając do powodzian. Nie wiem dlaczego w radiu znów usłyszałem, że po zalaniu pól na początek powodzianie dostaną6 tysiecy złotych bezzwrotnej zapomogi. A ja się pytam - z jakiej paki?!

Czy jak ja uszkodzę sobie samochód na drodze to dostaję zapomogę? Nie, muszę ją sobie wywalczyć w sądzie, a i tak usłyszę, że moglem się ubezpieczyć! A tutaj po prostu pieniądze są wydawane ot tak, bo spadł deszcz. Jak rozumiem rząd reguluje opady i dlatego podczas mojego ostatniego urlopu lało codziennie. Czy też z tego tytułu dostanę zapomogę? Liczyłem na słońce, spadł deszcz, dużo deszczu.

 

Rozumiem dramat związany z utratą upraw tudzież domostw na skutek powodzi. Jednak są od tego ubezpieczenia. Od skutków powodzi również. Jednak chyba łatwiej nie ubezpieczyć się. W końcu państw... tfu obywatele się zrzucą. Z radością i pieśnią na ustach...

Tak chciałem trochę ponarzekać, bo mnie strasznie wkurza, że część społeczeństwa jest dodatkowo uposażona powiedziałbym w standardzie, a reszta o każdą głupotę musi się wykłócać, nie rzadko w sądzie przez lata.

A gdyby zacząć wymagać ubezpieczeń? A te pieniądze z bezzwrotnych pomocy przekazać na opiekę medyczną zwiększając limity czy ratując kolejne oddziały specjalistyczne przed zamknięciem czyli de facto przeznaczając je na całe społeczeństwo a nie tylko część?

Ale nie, nie ma tak łatwo - będę płacić na ludzi, którzy mimo wiedzy o możliwości ubezpieczenia, dostaną pieniądze za nic.


PS. Chyba zaraz po mnie pojadą za brak empatii. Ale cóż, ja muszę się ubezpieczać od wszystkiego - oni nie. To uczciwe?


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

wtorek, 26 września 2017

Licznik odwiedzin:  985 169  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

O moim bloogu

Młody (coraz mniej), ambitny (coraz więcej) człowiek z własnymi poglądami. Nie korzystam z jednego źródła, nie ufam bezwarunkowo tylko jednej stronie, w każdej sytuacji staram się patrzeć na...

więcej...

Młody (coraz mniej), ambitny (coraz więcej) człowiek z własnymi poglądami. Nie korzystam z jednego źródła, nie ufam bezwarunkowo tylko jednej stronie, w każdej sytuacji staram się patrzeć na punkt widzenia innych i na tym opieram swoją opinię.
Czasem bezkompromisowo, czasem łagodnie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 985169

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Film

Pytamy.pl