Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 205 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

"Ja" czy "Polska"?

środa, 26 marca 2014 3:44

Ponieważ dzisiejszej nocy w blogosferze poświęconej generalnie szeroko pojętym finansom natrafiłęm na dwa wpisy dotyczące potencjalnych rozwiązań związanych z potencjalnym konfliktem zbrojnym z mateczką Rosją, a także sporo komentarzy atakujących autorów związanych z tematem patriotyzmu etc, postanowiłem wtrącić swoje trzy grosze.

 

Zacznijmy od tego jak konflikt mógłby wyglądać: w ciągu kilku dni polska armia by została zmieciona przez ruskei czołgi. Nie ukrywajmy, że stan naszej armii jest łagodnie rzecz biorąc kiepski. Zwłaszcza w porównaniu z armią Rosji. Naszą jedyną nadzieją na zbrojny opór są niemieckie Leopardy.

Z załogą szprechającą po niemiecku...

Bo tylko interwencja wojsk NATO, których trzon będą stanowić niemieckie siły może nam pomóc. A patrząc historycznie, to jakoś wątpię w Niemców wspomagających nas. Bardziej urządziliby sobie "17 września '39 - 80 lat później"...

 

Więc armii polskiej nie ma, nad Belwederem i Zamkiem Królewskim powiewa flaga Rosyjska, a po ulicach biegają zbrojne "siły samoobrony krymskiej". W tym kontekście nie będe ukrywał, że najlepszym patriotycznie rozwiązaniem (wg mnie!) będzie uniknięcie masowego poboru i mobilizacji. Z prostego powodu - i tak bym zginął na linii frontu. Broniąc kraju czyli jak to się ładnie mówi "bohatersko". Ale martwy bohater to głupi bohater. Znacznie lepiej jest zapewnić (jak to ujęli w swoich blogach Zbyszek z APPFunds i Wolny z wolnymbyc.pl) byt i bezpieczeństwo swoim najbliższym.Na początek.

Co później? Siedzieć jak mysz pod miotłą? Kłaniać się nisko okupantowi na ulicy?

Tak.
A gdy nas minie śmiejąc się z kolegą z naszego tchórzostwa wbić mu nóż w plecy. I jego koledze też.

Bo niestety, w przypadku silniejszego/liczniejszego* wroga jedynym rozwiązaniem walki w imieniu Polski jest partyzantka. Taka sama partyzantka jaką nasi przodkowie fundowali zaborcom w XIX wieku czy okupantom w latach '39-'44. A także taka sama partyzantka jaką obecnie patriotyczni obywatele fundują siłom zbrojnym Stanów Zjednoczonych czy (niestety) Polski w Iraku i Afganistanie. Mówta co chceta, ale dla Ruskich byśmy byli takimi samymi terrorystami jakimi irakijczycy sa dla USA.

 

ALE!

Sądzę, że nie będziemy musieli walczyćz ruskim okupantem.

Po pierwsze Putin robi wrażenie inteligentnego faceta i na pewno domyśli się, że mimo konfliktów wewnętrznych (takich samych jakie poprzedzały rozbiory czy II wś) jesteśmy narodem jednoczącym się w obliczu wroga zewnętrznego i generalnie bylibyśmy cierniem w oku Władimira.

Po drugie zachodni świat musiałby zareagować na atak na któreś z państw NATO czy UE. Zwłaszcza UE jest na cenzurowanym, po sugestiach z czasów kryzysu, żeby wyrzucić z "kółeczka wzajemnej adoracji" państwa będące w kłopotach. Gdyby takiej reakcji nie było to obie organizacje bardzo szybko by się rozpadły. Również Putin by wtedy zyskał pewność, że dopóki nie ruszy jakiegoś "wielkiego gracza" w światowej polityce to może robić co chce. A wtedy Europa by się składała z Rosji, krajów Skandynawii, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch, Hiszpanii i Portugalii (te dwa ostatnie kraje byłyby bezpieczne ze względu na położenie za Francją). Świat raczej do tego nie dopuści...

 

Mimo wszystko zgadzam się z chłopakami z w/w blogów, że należy mimo wszystko być gotowym na najgorszą ewentualność i umieć zapewnić bezpieczeństwo swoim najbliższym. I należy pamiętać, że patriotyzm może przybierać różne formy, jedynym warunkiem jest walka o wolność Polski. Walka ta jednak musi być prowadzona rozsądnie, by za dwadzieścia czy czterdzieści lat nikt nie powiedział o naszej walce tego, co coraz częściej się slyszy o Powstaniu Warszawskim - bohaterskie, ale źle zorganizowane, bezcelowe, bez możliwości odniesienia zwycięstwa.

 
* sami oceńcie czy Ruscy są tylko liczniejsi czy po prostu silniejsi


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Sztokholm VS Oslo

wtorek, 11 marca 2014 21:18

No to czas się oderwać od polityki nieco.

 

Otóż ostatnio miałem okazję odwiedzić te dwa skandynawskie miasta. Po raz pierwszy w nich gościłem (dawno temu tylko Helsinki nawiedziłem).

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że powinny być kulturowo i mentalnie zbliżone do siebie. Niestety, co da się zauważyć to fakt, że Sztokholm jest dużo czystszy niż Oslo. Nie wiem czy jakiś wpływ na to ma fakt, że Szwecję widziałem w tygodniu, a Norwegię w weekend (po piątkowej imperezie nie zdołali posprzątać?).

Na plus należy zaliczyć, że w obu miastach swodobnie się po angielsku dogadamy. Tu też należy podkreślić, że o ile w Szwecji niektóre reklamy się pojawiają w języku Szekspira, o tyle w Oslo spotyka się reklamy w języku Kochanowskiego! I to nie tylko na "ryanowskim" lotnisku Rygge, ale również na głównej stacji metra pod Bussterminal! Zaskoczony byłem bardzo...

 

Powiem jeszcze, że o ile w obu miastach komunikacja miejska jest na barzdo wysokim poziomie, to ładniejsza jest w Sztokholmie, ale jednak szybsza w Oslo.
Czego mi brakło w Oslo to jakiejś głównej ulicy, którą można zejść większość miasta, tak jak mi się udało w Sztokholmie. No i też trzeba stwierdzić, że o ile w Polsce powszechne u władzy jest stwierdzenie "Polska w budowie" o tyle właśnie o Oslo można powiedzieć, że to kraj w budowie - tylu remontów, modernizacji i nowych inwestycji w jednym mieście to nie widziałem nigdzie. Personalnie (jako kierowca) powiem, że drogowe rozwiązanie w postaci tunelu rozgałęziającego się kilkakrotnie w jednym ciągu robi naprawdę duże wrażenie!

 

Jeśli chodzi o ceny to wiadomo, oba kraje do najtańszych nie należą. Oba kraje przodują w stawkach VAT: 25%. Zaskakujące, że o ile codzienne życie wydaje się być droższe w Oslo (ceny jedzenia w sklepach i restauracjach), o tyle komunikacja miejska jest o prawie 25% tańsza niż w Sztokholmie.

 

Pragnę także podkreślić, że wiekszość budownictwa mieszkanowego w Oslo wręcz powala na kolana. Jestem naprawdę pod wrażeniem tego. Sztokholm jest znacznie bardziej konserwatywny pod tym względem.

 

Zwiedzając oba miasta da się też dostrzec, że o ile w Sztokholmie ruch jest jak na stolicę dużego państwa przystało - całkiem spory, o tyle w Oslo jest znacznie ciszej i spokojniej. Jest także znacznie bardziej malowniczo położone w porównaniu do stolicy Szwecji.

 

Krótko mówiąc, oba miasta zdecydowanie warto odwiedzić!

 

PS. W wielkim skrócie: ostatnio właśnie organizuję sobie takie jednodniowe wypady w różne strony zakładające maksymalny czas pobytu i podrózy na 36 godzin. Zawsze jest to oderwanie się od rzeczywistości i pozwala posmakować nowego miejsca. Amsterdam, Sztokholm, Berlin, Paryż, Oslo... Te wszystkie miejsca da się odwiedzić w cenie nie przekraczającej przejażdżki autem po Polsce (licząc wszystkie koszty). Polecam :)


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

nic do dodania...

niedziela, 09 marca 2014 9:04

http://img1.demotywatoryfb.pl//uploads/201402/1393549850_mlviot_600.jpg


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Wierzę w Polskę!

czwartek, 06 marca 2014 5:29

Tak, narzekam.

Tak, uwypuklam na tym blogu głupotę i idiotyzmy występujące nad Wisłą.

Tak, mam swoje zdanie - słuszne czy nie, ale własne, osobiste.

 

I tak, mimo tego zła, błędów czy niedoskonałości kocham ten kraj i wierzę w niego.

Wierzę w Polskę!

Wierzę, że jak się chce (warunek konieczny!), to można osiągnąć bardzo wiele (warunek możliwy po spełnieniu warunku koniecznego - nie wcześniej!).

Wierzę, że można tu żyć godnie.

Wierzę, że można żyć zgodnie z literą prawa.

A raczej: ja to wiem!

 

Samo narzekanie do niczego nie prowadzi. Zmieniając siebie, swoje najbliższe otoczenie zmieniamy ten kraj. O tym jak bardzo liczy się każda osoba, każdyy głos przekonują się za każdym razem partie polityczne poniżej progu wyborczego lub tuż nad nim. Bo właśnie każdy może zmienić siebie, a w konswkwencji i kraj.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Co ma wpływ na wysokość naszej pensji?

poniedziałek, 09 września 2013 4:54

Oto rysuneczek który pokazuje jak Polacy biorący udział w Ogólnopolskim Badaniu Wynagrodzeń, w którym wzięło udział ponad 100 tysięcy ankietowanych widzą wpływ konkretnych "wartości" na wysokość pensji.

http://p2.sfora.pl/10e692dc7125f9c137aee54344fde449.jpg

Jak widać ponad 60% ankietowanych wskazało cechy niezwiązane z wykonywaną pracą jako główny czynnik determinujący pensję.
Co zaskakujące, w tym badaniu również ponad 60% ankietowanych miało wyższe wykształcenie, co nieco kłóci się z powyższym wykresem. Bo jak osoba wykształcona, mająca jakieś pojęcie o gospodarce i funkcjonowaniu firm może myśleć, że tak wielki wpływ na pensję mają znajomości?!

Przecież pracownik jeśli nie wyrabia wartości dla firmy to firmie się nie opłaca takiej osoby trzymać - bo wtedy pracodawca dokłada do takiej osoby. Gdy dana osoba daje pracodawcy dochód na poziomie powiedzmy 2 tysiące złotych, a otrzymuje pensję 3 tysiące złotych to przecież widać, że pracodawca z własnej kieszeni mu daje tysiąc ekstra. Ilu znacie takich ekscentryków, co mając swój biznes dokładają? Albo managerów co zamiast przesunąć ten tysiąc na swoją premię dają go koledze z podstawówki?

Oczywiście są przypadki, że ktoś dostaje pracę po znajomości, ale jedyną szansą na to jest praca w olbrzymich firmach zatrudniających setki osób, ale wtedy właściciele wiedzą jak ważne jest by każdy pracownik był trybikiem w skomplikowanej maszynerii danej firmy.
A czy jeśli pracodawca zatrudnia kogoś, bo kogoś zna i wie, że ten ktoś jest dobrym fachowcem z doświadczeniem to wypłaca pensję po znajomości czy może za wyniki pracy? Bo ja uważam, że to drugie. A że zna się kogoś takiego  (doświadczonego i z motywacją) to się po prostu oszczędza na procesie rekrutacji i zmniejsza się ryzyko zatrudnienia niewłaściwej osoby.

 

Swoją drogą ten obrazek doskonale obrazuje jak większość Polaków postrzega otaczającą rzeczywistość: wszyscy są winni tylko nie ja... A przecież jeśli nawet w jakiejś firmie nie chcą nam płacić tyle ile uznamy za satysfakcjonujące to przecież możemy zmienić firmę. Albo miasto. Albo kraj zatrudnienia. I szukać pracodawcy, dla którego wyrobimy wystarczający dochód żeby dostawać właściwą pensję.

 

Ludzie, Wasze pensje są w Waszych rękach. Nie w układach, znajomościach czy lizaniu tyłka prezesa po godzinach.


Podziel się
oceń
9
6

komentarze (21) | dodaj komentarz

wtorek, 26 września 2017

Licznik odwiedzin:  985 164  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O moim bloogu

Młody (coraz mniej), ambitny (coraz więcej) człowiek z własnymi poglądami. Nie korzystam z jednego źródła, nie ufam bezwarunkowo tylko jednej stronie, w każdej sytuacji staram się patrzeć na...

więcej...

Młody (coraz mniej), ambitny (coraz więcej) człowiek z własnymi poglądami. Nie korzystam z jednego źródła, nie ufam bezwarunkowo tylko jednej stronie, w każdej sytuacji staram się patrzeć na punkt widzenia innych i na tym opieram swoją opinię.
Czasem bezkompromisowo, czasem łagodnie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 985164

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Film

Pytamy.pl